Dlaczego BKS Stal pokaże się swoim kibicom dopiero za pół roku?
13.10.2012
Według najbardziej optymistycznego scenariusza, BKS wyprowadza się więc z Bielska-Białej na... pięć miesięcy. Spotkania z Pniówkiem Pawłowice i Polonią Głubczyce, które miały zostać rozegrane przy Rychlińskiego, bialanie zagrają na wyjazdach. Dlaczego? - Nie chodzi o przebudowę stadionu. Po prostu terminy naszych meczów pokrywają się ze spotkaniami Podbeskidzia, dlatego trzeba było podjąć taką decyzję - tłumaczy Jan Furlepa, trener Stali.
BKS przez pół roku nie mógł wygrać u siebie, więc taka zamiana byłaby wówczas dla drużyny korzystna. Traf jednak chciał, że bialanie zaczęli dobrze grać w Bielsku-Białej i wygrali aż cztery spotkania z rzędu. - Trudno, trzeba się przestawić i spróbować zgarnąć jak najwięcej punktów w tych czterech wyjazdowych meczach. Będziemy walczyć - stara się szukać pozytywów sytuacji szkoleniowiec BKS-u.
Zaglądamy w terminarz i... okazuje się, że w weekendy, kiedy oba bielskie kluby mają zagrać przy Rychlińskiego, Podbeskidzie będzie grać już w piątek o 18:00. Oznacza to, że cała sobota i niedziela byłyby do dyspozycji BKS-u, bo przecież Młoda Ekstraklasa Podbeskidzia gra już w Dankowicach. Najprawdopodobniej jednak decyzja o zamianie gospodarza została podjęta jeszcze zanim ogłoszono dokładne terminy meczów Podbeskidzia. W tej rundzie działacze Stali już dwukrotnie w podobny sposób uprzedzali fakty, przekładając spotkania na środę. Tyle, że z racji pory roku teraz trzeba by było grać we wczesnych godzinach popołudniowych, więc byłoby ryzyko, że stadion świeciłby pustkami. A tak, BKS będzie miał na koniec rozgrywek serię czterech meczów na własnym obiekcie i nawet jeśli znów terminy będą się pokrywać z Podbeskidziem, to wówczas - w maju lub w czerwcu - spokojnie można będzie grać w środę o godzinie 17:00, kiedy większość ludzi jest już po pracy lub szkole...
Wyszło więc jak wyszło i BKS dziś żegnał się ze swoimi kibicami. Uczynił to godnie, bo Stal zatrzymała rozpędzoną Odrę Opole. - To ostatni mecz w tej rundzie, więc mówiłem chłopcom, żeby zostawili po sobie dobre wrażenie. Nie tylko wrażenie było dobre, ale też gra, a przeciwnik - co tu dużo ukrywać - jest naprawdę mocny. Chwała całemu zespołowi za walkę i determinację. Szkoda tylko, że nie udało się wykorzystać kilku sytuacji na początku drugiej połowy, bo mogliśmy strzelić drugą bramkę wcześniej - mówi Furlepa.
Ostatecznie drugi gol dla bialan jednak padł, a strzelił go niezawodny Marcin Kocur. - Widzę, że jest w takiej dyspozycji, w jakiej był w ROW-ie Rybnik, gdy dopisywało mu zdrowie. Jak mu Bozia nadal będzie je dawać, to strzeli dla nas jeszcze trochę bramek - zaciera ręce szkoleniowiec Stali. Musi go też cieszyć, że błyskotliwy duet skrzydłowych Adrian Olszowski i Maksymilian Wojtasik, wreszcie zaczął też dobre wrażenie przekuwać na bramki. Ten pierwszy zdobył dziś swojego pierwszego gola w sezonie. - Bardzo dobrze znajduje się w sytuacjach i wreszcie strzelił bramkę, dobijając rzut karny. O niewykorzystanie "jedenastki" nie mam pretensji do Damiana Zdolskiego, bo nie tacy zawodnicy jak on nie strzelali. A najważniejsze, że cała sytuacja ostatecznie zakończyła się golem - podsumowuje trener BKS-u.
BKS przez pół roku nie mógł wygrać u siebie, więc taka zamiana byłaby wówczas dla drużyny korzystna. Traf jednak chciał, że bialanie zaczęli dobrze grać w Bielsku-Białej i wygrali aż cztery spotkania z rzędu. - Trudno, trzeba się przestawić i spróbować zgarnąć jak najwięcej punktów w tych czterech wyjazdowych meczach. Będziemy walczyć - stara się szukać pozytywów sytuacji szkoleniowiec BKS-u.
Zaglądamy w terminarz i... okazuje się, że w weekendy, kiedy oba bielskie kluby mają zagrać przy Rychlińskiego, Podbeskidzie będzie grać już w piątek o 18:00. Oznacza to, że cała sobota i niedziela byłyby do dyspozycji BKS-u, bo przecież Młoda Ekstraklasa Podbeskidzia gra już w Dankowicach. Najprawdopodobniej jednak decyzja o zamianie gospodarza została podjęta jeszcze zanim ogłoszono dokładne terminy meczów Podbeskidzia. W tej rundzie działacze Stali już dwukrotnie w podobny sposób uprzedzali fakty, przekładając spotkania na środę. Tyle, że z racji pory roku teraz trzeba by było grać we wczesnych godzinach popołudniowych, więc byłoby ryzyko, że stadion świeciłby pustkami. A tak, BKS będzie miał na koniec rozgrywek serię czterech meczów na własnym obiekcie i nawet jeśli znów terminy będą się pokrywać z Podbeskidziem, to wówczas - w maju lub w czerwcu - spokojnie można będzie grać w środę o godzinie 17:00, kiedy większość ludzi jest już po pracy lub szkole...
Wyszło więc jak wyszło i BKS dziś żegnał się ze swoimi kibicami. Uczynił to godnie, bo Stal zatrzymała rozpędzoną Odrę Opole. - To ostatni mecz w tej rundzie, więc mówiłem chłopcom, żeby zostawili po sobie dobre wrażenie. Nie tylko wrażenie było dobre, ale też gra, a przeciwnik - co tu dużo ukrywać - jest naprawdę mocny. Chwała całemu zespołowi za walkę i determinację. Szkoda tylko, że nie udało się wykorzystać kilku sytuacji na początku drugiej połowy, bo mogliśmy strzelić drugą bramkę wcześniej - mówi Furlepa.
Ostatecznie drugi gol dla bialan jednak padł, a strzelił go niezawodny Marcin Kocur. - Widzę, że jest w takiej dyspozycji, w jakiej był w ROW-ie Rybnik, gdy dopisywało mu zdrowie. Jak mu Bozia nadal będzie je dawać, to strzeli dla nas jeszcze trochę bramek - zaciera ręce szkoleniowiec Stali. Musi go też cieszyć, że błyskotliwy duet skrzydłowych Adrian Olszowski i Maksymilian Wojtasik, wreszcie zaczął też dobre wrażenie przekuwać na bramki. Ten pierwszy zdobył dziś swojego pierwszego gola w sezonie. - Bardzo dobrze znajduje się w sytuacjach i wreszcie strzelił bramkę, dobijając rzut karny. O niewykorzystanie "jedenastki" nie mam pretensji do Damiana Zdolskiego, bo nie tacy zawodnicy jak on nie strzelali. A najważniejsze, że cała sytuacja ostatecznie zakończyła się golem - podsumowuje trener BKS-u.
Polecane