Dawid Jarka wspomina spadek Górnika: Łzy ciekły nam strumieniem

31.05.2013
Polonia Bytom z Dawidem Jarką w składzie powoli żegna się z występami w I lidze. Dla byłego napastnika Górnika Zabrze nie jest to pierwsza degradacja w jego karierze. Podobne chwile przeżywał przy Roosevelta.
Po rundzie jesiennej sezonu 2008/2009 Górnik był na ostatnim miejscu w ekstraklasie. Zimą zespół dokonał kilku transferów, które dawały nadzieję na utrzymanie się w lidze. - Wydawało się, że zaczyna się dziać coś pozytywnego. Był już trener Henryk Kasperczak, byli ściągnięci przez niego piłkarze: Paweł Strąk, Damian Gorawski, Robert Szczot. Przede wszystkim zaś był już prawdziwy lider. Myślę o Adamie Banasiu, który zdecydowanie tchnął w ten zespół nowego ducha. Zresztą dał nam wszystkim nadzieję na utrzymanie, kiedy w derbach z Ruchem Chorzów, przy 40 tysiącach widzów na Stadionie Śląskim, zdobył zwycięskiego gola z rzutu wolnego - wspomina Jarka.

Zabrzanie co prawda wiosną grali lepiej niż jesienią, ale do utrzymania i tak zabrakło. Przesądziła o tym porażka na własnym stadionie z Polonią Warszawa. - Proszę sprawdzić: w tabeli wiosny Górnik uplasował się na pewno w górnej połówce stawki. Niestety, zdecydowały straty z jesieni. I... ostatnia kolejka, w której - afera zresztą potem medialna z tego była - Piast podłożył się Lechii Gdańsk, a Arka zwyciężyła inny śląski zespół - Odrę Wodzisław - przypomina zawodnik Polonii.

- Z Adamem Danchem strasznie to przeżyliśmy. Długo siedzieliśmy w szatni, a łzy ciekły nam strumieniem. Zresztą paru innych zawodników też kryło twarz w koszulkach czy w ręcznikach - mówi Jarka.
źródło: SPORT

Przeczytaj również