Dąbrowa G. - Żubry 56-66. MKS nie awansował do fazy play-off
14.03.2009
Mecz, który miał zadecydować o tym, która z drużyn wystąpi w fazie play-off, przyciągnął sporą liczbę kibiców do dąbrowskiej hali. Gospodarze nie mogli przegrać więcej niż różnicą siedmiu punktów i to z dużą dozą prawdopodobieństwa miało pozwolić im zakwalifikować się do play-offu (w przypadku zwycięstwa ŁKS-u na własnym parkiecie). Wygrana dawała dąbrowian pewny udział w dalszej części sezonu. Głośny doping miejscowych nie przeszkadzał jednak przyjezdnym i to oni lepiej rozpoczęli spotkanie. Dopiero po dwóch skutecznych akcjach rezerwowego Milewskiego, MKS objął prowadzenie. Przewaga miejscowych trwała jednak tylko chwilę. Żubry ponownie odskoczyły.
Druga kwarta to prawdziwy festiwal rzutów zza linii 6,25 m. Oba zespoły trafiły łącznie sześć razy. Lepsi w tym elemencie gry byli jednak białostoczanie i to oni w pewnym momencie prowadzili już 10 punktami. W końcówce przechwytem popisał się Bogdanowicz i popędził na kosz gości. Trafił równo z końcową syreną. To dawało nadzieję na lepszą postawę podopiecznych Wojciecha Wieczorka, którzy w tym momencie byli poza play-offem.
Tuż po przerwie trafił za trzy Milewski. Były to jednak miłe złego początki, ponieważ to Żubry zdobyły kolejne 13 "oczek". Sytuacja dąbrowian stawała się coraz trudniejsza. Gospodarzy do walki poderwał raz jeszcze Malcherczyk. Skrzydłowy MKS-u zdobył w krótkim odstępie czasu siedem punktów i podopieczni trenera Wieczorka zbliżyli się do kluczowej dla dalszych losów obu drużyn, różnicy punktowej.
Sprawę w swoje ręce wziął jednak lider białostoczan, Misiewicz i ponownie wyprowadził swój zespół na bezpieczną przewagę. Gdy do końca meczu pozostawały dwie minuty, a Żubry prowadziły 16 "oczkami", wydawało się, że jest już po meczu. Po chwili trafił jednak Szczypka. Goście popełnili dwie głupie straty i dodatkowo faulowali w bezmyślny sposób. Te wszystkie czynniki pozwoliły dąbrowianom zredukować straty do zaledwie ośmiu punktów, gdy na zegarze do końca spotkania pozostawało 16 sekund. MKS szybko sfaulował. Goście wykorzystali dwa rzuty wolne. Do pełni szczęścia brakowało więc gospodarzom trzech punktów. Szczypka przekozłował całe boisko, ale jego rzut rozpaczy chybił celu i na parkiecie po chwili ujrzeliśmy szaleńczy taniec radości białostoczan.
Pod szatniami:
[b]Łukasz Szczypka[/b] (obrońca MKS-u): Nie graliśmy tego, co ćwiczymy na treningach. Zaprezentowaliśmy bardzo słabą skuteczność. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca na naszej hali. Nie było już czasu na ustawienie ostatniej akcji i musiałem oddać rzut w ekstremalnie ciężkiej sytuacji.
[b]Wojciech Wieczorek [/b](trener MKS-u): Katastrofalna skuteczność w rzutach za dwa. Bardzo słaba postawa zawodników podkoszowych, stąd w końcówce meczu graliśmy już bardzo niskim składem. Moi zawodnicy przestraszyli się tego, że mogą zagrać w play-offie. Najsłabsze nasze spotkanie u siebie w całym sezonie, szkoda, że w takim momencie.
Druga kwarta to prawdziwy festiwal rzutów zza linii 6,25 m. Oba zespoły trafiły łącznie sześć razy. Lepsi w tym elemencie gry byli jednak białostoczanie i to oni w pewnym momencie prowadzili już 10 punktami. W końcówce przechwytem popisał się Bogdanowicz i popędził na kosz gości. Trafił równo z końcową syreną. To dawało nadzieję na lepszą postawę podopiecznych Wojciecha Wieczorka, którzy w tym momencie byli poza play-offem.
Tuż po przerwie trafił za trzy Milewski. Były to jednak miłe złego początki, ponieważ to Żubry zdobyły kolejne 13 "oczek". Sytuacja dąbrowian stawała się coraz trudniejsza. Gospodarzy do walki poderwał raz jeszcze Malcherczyk. Skrzydłowy MKS-u zdobył w krótkim odstępie czasu siedem punktów i podopieczni trenera Wieczorka zbliżyli się do kluczowej dla dalszych losów obu drużyn, różnicy punktowej.
Sprawę w swoje ręce wziął jednak lider białostoczan, Misiewicz i ponownie wyprowadził swój zespół na bezpieczną przewagę. Gdy do końca meczu pozostawały dwie minuty, a Żubry prowadziły 16 "oczkami", wydawało się, że jest już po meczu. Po chwili trafił jednak Szczypka. Goście popełnili dwie głupie straty i dodatkowo faulowali w bezmyślny sposób. Te wszystkie czynniki pozwoliły dąbrowianom zredukować straty do zaledwie ośmiu punktów, gdy na zegarze do końca spotkania pozostawało 16 sekund. MKS szybko sfaulował. Goście wykorzystali dwa rzuty wolne. Do pełni szczęścia brakowało więc gospodarzom trzech punktów. Szczypka przekozłował całe boisko, ale jego rzut rozpaczy chybił celu i na parkiecie po chwili ujrzeliśmy szaleńczy taniec radości białostoczan.
Pod szatniami:
[b]Łukasz Szczypka[/b] (obrońca MKS-u): Nie graliśmy tego, co ćwiczymy na treningach. Zaprezentowaliśmy bardzo słabą skuteczność. Taka sytuacja nie powinna mieć miejsca na naszej hali. Nie było już czasu na ustawienie ostatniej akcji i musiałem oddać rzut w ekstremalnie ciężkiej sytuacji.
[b]Wojciech Wieczorek [/b](trener MKS-u): Katastrofalna skuteczność w rzutach za dwa. Bardzo słaba postawa zawodników podkoszowych, stąd w końcówce meczu graliśmy już bardzo niskim składem. Moi zawodnicy przestraszyli się tego, że mogą zagrać w play-offie. Najsłabsze nasze spotkanie u siebie w całym sezonie, szkoda, że w takim momencie.
Polecane
Koszykówka
Przeczytaj również
07.08.2022
07.08.2022
Główka Paluszka metodą na wicemistrzów