Dąbrowa G. - Stal 64-74

09.02.2009
Dąbrowianie przegrali na własnym parkiecie niezwykle ważne spotkanie ze Stalą Stalowa Wola. O losach pojedynku zadecydowała pierwsza kwarta, którą MKS przegrał 13 punktami.
Początek spotkania należał do zespołu ze Stalowej Woli. Goście bezwzględnie wykorzystywali chaos panujący w drużynie MKS-u. Gospodarze oddawali rzuty z nieprzygotowanych pozycji. Również w obronie prezentowali się słabo. Efektem tego, już po kilku minutach na tablicy świetlnej widniał rezultat 2-16. W ekipie Stali prym wiódł Andrzejewski, który zdobył aż 11 punktów w pierwszej kwarcie. Jak się później okazało, tych strat dąbrowianie nie byli już w stanie odrobić.

W drugiej części meczu niewiele się zmieniło. Podopieczni Wojciecha Wieczorka próbowali odrabiać straty, ale skutki były mizerne. Goście nadal utrzymywali bezpieczny dystans. Dopiero po przerwie MKS rozpoczął skuteczną pogoń. Sygnał do ataku dał Szczypka. Sześć "oczek" zdobytych z rzędu przez tego zawodnika, pozwoliły zbliżyć się dąbrowianom do Stali na pięć punktów różnicy. Jednak na więcej nie pozwolili doświadczeni: Andrzejewski i Szczepaniak. Po celnych rzutach zza linii 6,25 m tego drugiego, przewaga zawodników ze Stalowej Woli urosła do 15 "oczek".

MKS jeszcze raz zerwał się do pościgu. Kontuzji doznał Basiński i jego miejsce zajął Koczwara. To właśnie jego dwa przechwyty i skuteczne kontry pozwoliły zniwelować straty do zaledwie sześciu punktów. Gdy faul techniczny otrzymał Piechowicz, gospodarze stanęli przed szansą zbliżenia się do rywala. Malcherczyk nie trafił jednak dwukrotnie z linii rzutów osobistych, a kolejna akcja ofensywna również nie przyniosła powodzenia. W końcówce rzuty trzypunktowe MKS-u były niecelne, a Szczepaniak przypieczętował zwycięstwo Stali.


Pod szatniami

[b]Łukasz Szczypka [/b](obrońca MKS-u): O losach spotkania zadecydowała pierwsza kwarta. Próbowaliśmy gonić rywala, ale kiedy zbliżaliśmy się do niego, coś się w naszej grze zacinało. Zawodnicy Stali skutecznie powiększali przewagę "trójkami". Nie wiem czym było to spowodowane.

Głos trenerów

[b]Wojciech Wieczorek [/b](trener MKS-u): Uczulałem na przedmeczowej odprawie moich zawodników, by od samego początku byli skoncentrowani. Teraz wiem, że nie posłuchali moich rad. Mam sporo pretensji do najbardziej doświadczonych koszykarzy. To oni w kluczowych momentach powinni pociągnąć zespół. Słabo zagrali podkoszowi. Pretensji nie mam tylko do Weselaka, który dopiero wraca do formy po ciężkiej kontuzji.

[b]Bogdan Pamuła[/b] (trener Stali): Szybko uzyskane prowadzenie uśpiło moich zawodników. Mam o to sporo pretensji, bo dobry zespół powinien wykorzystać słabość rywala i mówiąc potocznie - dobić go. My tego nie zrobiliśmy i przez to było trochę nerwów w ostatniej kwarcie. Poziom sędziowania w tym meczu był żenująco słaby. [b]


[/b]
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również