"Czy przegrywamy 0-3, czy 1-8 to jest... jeden szajs!"
12.08.2012
Pszczynianie przegrali na wiosnę w Cygańskim Lesie aż 1-8 i nie ma się co dziwić, że byli wtedy w podłych nastrojach. Teraz, w pierwszym meczu nowego sezonu, znowu okazali się słabsi. - Nie wiem, czy jesteśmy w lepszych nastrojach. Znowu przegraliśmy, a czy to jest 0-3, czy 1-8 to... jeden szajs! Nie było u nas walki. Część chłopaków było jakby przestraszonych. Nie wyglądało to za dobrze, a już na pewno nie tak, jak w sparingach - wściekał się Grzegorz Lekki, kapitan Iskry.
Trzeba im jednak oddać sprawiedliwie, że wcale nie zagrali tak słabo, jak wskazuje na to wynik. Ba, długimi fragmentami toczyli zacięty bój z Rekordem, który jest faworytem ligi. Spotkanie mogło się też potoczyć zupełnie inaczej, bo tuż po tym, jak bielszczanie objęli prowadzenie dzięki strzałowi z rzutu karnego Marka Profica, goście również domagali się "jedenastki". 41-letni Bogdan Prusek wyszedł do prostopadłej piłki, wyprzedził obrońcę, który łapał go w polu karnym za koszulkę. Sędzia Dawid Bukowczan jednak nie gwizdnął...
- Karny jest, kiedy go podyktuje arbiter. Tu nie podyktował, a nam się wszystkim wydawało, że powinien... - przyznał doświadczony były obrońca Górnika Zabrze i Wisły Kraków. I trzeba powiedzieć, że raczej gracze z Pszczyny mieli rację.
W drugiej połowie Rekord dołożył kolejne bramki. Najpierw, po dośrodkowaniu Krystiana Papatanasiu z rzutu rożnego, głową na długim słupku zamknął akcję Tomasz Wuwer, pozyskany latem z Wisły Ustronianki. A wynik meczu ustaliła dwójka dobrze znana kibicom z Cygańskiego Lasu. Bartosz Woźniak dobrze dograł w pole karne do Krzysztofa Koczura, który pewnym strzałem po ziemi nie dał szans Jarosławowi Płonce.
Nowa drużyna Rekordu zaczęła więc dobrze rozgrywki, choć wynik był na pewno lepszy niż gra. Bielszczanie kilkakrotnie ciekawie wykonali stałe fragmenty gry, ale piłka nie chodziła jeszcze jak po sznurku, tak efektownie, jak w poprzednim sezonie. A Iskra? Zaczęła źle, ale grała z mocnym rywalem. Czy włączy się do walki o awans? - Zawsze, w każdym meczu, walczymy o trzy punkty, a które miejsce zajmiemy, zobaczymy, jak się poukłada tabela - uciekał od odpowiedzi Lekki.
Rekord Bielsko-Biała - Iskra Pszczyna 3-0 (1-0)
1-0 - Profic, 38 min
2-0 - Wuwer, 67 min
3-0 - Koczur, 77 min
Rekord: Michałowski - Profic (72. Biel), Jaroszek, Wuwer, Waliczek - Jakowenko (61. Chorosz), Jaroś, Papatanasiu, Grześ (82. Flajszak) - Woźniak, Koczur (90. Bojdys).
Trener Ireneusz Kościelniak.
Iskra: Płonka - Grabczyński, Lekki, Zaremski, Orlik (46. Żur) - Maślorz, Zamojda, Klaja (66. Kropidło), Wiera (52. Pastuszka) - Pęszor (78. Żemła), Prusek.
Trener Jan Żurek.
Żółte kartki: Wuwer, Papatanasiu.
Sędziował Dawid Bukowczan (Żywiec).
Trzeba im jednak oddać sprawiedliwie, że wcale nie zagrali tak słabo, jak wskazuje na to wynik. Ba, długimi fragmentami toczyli zacięty bój z Rekordem, który jest faworytem ligi. Spotkanie mogło się też potoczyć zupełnie inaczej, bo tuż po tym, jak bielszczanie objęli prowadzenie dzięki strzałowi z rzutu karnego Marka Profica, goście również domagali się "jedenastki". 41-letni Bogdan Prusek wyszedł do prostopadłej piłki, wyprzedził obrońcę, który łapał go w polu karnym za koszulkę. Sędzia Dawid Bukowczan jednak nie gwizdnął...
- Karny jest, kiedy go podyktuje arbiter. Tu nie podyktował, a nam się wszystkim wydawało, że powinien... - przyznał doświadczony były obrońca Górnika Zabrze i Wisły Kraków. I trzeba powiedzieć, że raczej gracze z Pszczyny mieli rację.
W drugiej połowie Rekord dołożył kolejne bramki. Najpierw, po dośrodkowaniu Krystiana Papatanasiu z rzutu rożnego, głową na długim słupku zamknął akcję Tomasz Wuwer, pozyskany latem z Wisły Ustronianki. A wynik meczu ustaliła dwójka dobrze znana kibicom z Cygańskiego Lasu. Bartosz Woźniak dobrze dograł w pole karne do Krzysztofa Koczura, który pewnym strzałem po ziemi nie dał szans Jarosławowi Płonce.
Nowa drużyna Rekordu zaczęła więc dobrze rozgrywki, choć wynik był na pewno lepszy niż gra. Bielszczanie kilkakrotnie ciekawie wykonali stałe fragmenty gry, ale piłka nie chodziła jeszcze jak po sznurku, tak efektownie, jak w poprzednim sezonie. A Iskra? Zaczęła źle, ale grała z mocnym rywalem. Czy włączy się do walki o awans? - Zawsze, w każdym meczu, walczymy o trzy punkty, a które miejsce zajmiemy, zobaczymy, jak się poukłada tabela - uciekał od odpowiedzi Lekki.
Rekord Bielsko-Biała - Iskra Pszczyna 3-0 (1-0)
1-0 - Profic, 38 min
2-0 - Wuwer, 67 min
3-0 - Koczur, 77 min
Rekord: Michałowski - Profic (72. Biel), Jaroszek, Wuwer, Waliczek - Jakowenko (61. Chorosz), Jaroś, Papatanasiu, Grześ (82. Flajszak) - Woźniak, Koczur (90. Bojdys).
Trener Ireneusz Kościelniak.
Iskra: Płonka - Grabczyński, Lekki, Zaremski, Orlik (46. Żur) - Maślorz, Zamojda, Klaja (66. Kropidło), Wiera (52. Pastuszka) - Pęszor (78. Żemła), Prusek.
Trener Jan Żurek.
Żółte kartki: Wuwer, Papatanasiu.
Sędziował Dawid Bukowczan (Żywiec).
Polecane