Czarni zwolnili trenera Górnika. Kto przejmie drużynę z Wesołej?

06.10.2009
- Właściwie tylko Łabędy dostają po tyłku od wszystkich. A tak, każdy może wygrać z każdym - mówi Michał Chmielowski, trener Czarnych Sosnowiec, o IV lidze. W miniony weekend sporo się w niej wydarzyło...
W tylko trzech sobotnich spotkaniach padło aż 17 bramek! Największe wrażenie zrobili właśnie sosnowiczanie, którzy w Mysłowicach rozgromili Górnika Wesoła. Wynik 0-6 okazał się bolesny w skutkach dla trenera Marka Szymińskiego. - Na 99 procent zastąpi go Sebastian Świat. Mamy tylko dwa punkty przewagi nad strefą spadkową i fatalne, 12. miejsce - złoszczą się w Wesołej.

W obozie Czarnych, mimo że zgromadzili jeszcze mniej punktów niż Górnik, panują teraz zupełnie odmienne nastroje. - Nie przypuszczałbym w życiu, że uda się wygrać w takich rozmiarach. I dlatego jestem zaskoczony. Bo, że będziemy w końcu wygrywać, wiedziałem. Wcześniej brakowało skuteczności, która teraz stała się atutem - wskazuje opiekun sosnowiczan. Jego gracze zwycięstwem w Wesołej mocno podreperowali bilans bramkowy. Do soboty zdobywali bowiem średnio zaledwie po jednym golu na mecz.

- Już na treningach widziałem, że coś się zmieniło. Czułem, że będzie dobrze - opowiada Chmielowski. Ale jego dobre przeczucia nie wiązały się tylko z poprawą skuteczności w trakcie zajęć. Na korzyść piłkarzy z Sosnowca przemawiał fakt, że spotkanie nie odbywało się... na ich boisku. - Nie mam pojęcia, jak to się dzieje. Ale mecze wyjazdowe nam bardziej pasują. U siebie nie wygraliśmy ani razu. Dlatego cieszę się, że w najbliższy weekend znów gramy na wyjeździe - uśmiecha się były trener młodzieży w GKS-ie Katowice.

Mnóstwo goli posypało się także w pojedynkach między Zagłębiakiem a Myszkowem oraz Slavią a Łabędami. - Nasza liga, mimo że amatorska, jest ciekawa i nieobliczalna. Nie ma zdecydowanych faworytów. Oprócz Łabęd, które dostają po tyłku od wszystkich, każdy może wygrać z każdym. To chyba jednak dobrze świadczy o poziomie rozgrywek - zawiesza głos szkoleniowiec Czarnych. - Bo na pewno nie o obrońcach - śmieje się.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również