Concordia wygrała pierwszy raz. Trener: To nie jest niespodzianka

01.04.2010
IV-ligowiec z Knurowa został już spisany na straty, bo jesienią zdobył... 3 punkty. Wiosnę rozpoczął jednak od pierwszego w sezonie zwycięstwa. - Jeszcze siedem i powinniśmy się utrzymać - mówi Marcin Domagała.
Trzy remisy i w efekcie trzy punkty to wszystko, co można powiedzieć... dobrego o jesiennych występach Concordii. Piłkarze - jeszcze wtedy prowadzeni przez Wojciecha Kempę - przegrali 12 spotkań. Wiary, że wiosną może być lepiej, nie dawał chyba nikt. Na domiar złego pojawił się konflikt zawodników z zarządem.

Ale przyszła przerwa zimowa, a wraz z nią zmiany. Klub opuściło siedmiu zawodników, pojawiło się pięciu nowych, a przede wszystkim zmienił się trener. Drużynę przejął Marcin Domagała. Pierwszy efekt już jest. Knurowianie pokonali przedostatnie w tabeli Żory. - Byłem dziwnie spokojny o to zwycięstwo. Dla mnie nie jest ono niespodzianką - mówi nowy szkoleniowiec.

Bądź co bądź, radość w Knurowie była wielka. Dla zielono-czarnych była to pierwsza wygrana w sezonie. - Mecze właśnie z takimi drużynami są kluczowe - podkreśla Domagała, który już kalkuluje, ile zwycięstw jest jeszcze potrzebnych do utrzymania. - Zazwyczaj 30 punktów je gwarantuje. Czyli musimy wygrać jeszcze osiem razy. No... może siedem wygranych też zapewni nam status IV-ligowca - zastanawia się.
autor: Stanisław Hajda

Przeczytaj również