Concordia - Mikołów 1-1. Problematyczny karny uratował punkt AKS-owi

29.08.2009
W II grupie IV ligi nie ma już zespołu z zerowym dorobkiem punktowym. Marne to jednak pocieszenie dla piłkarzy Concordii Knurów, którzy wciąż okupują ostatnie miejsce w tabeli.
- Cieszy pierwsza zdobycz punktowa w tym sezonie, ale po dzisiejszym zaangażowaniu moich zawodników należało nam się zwycięstwo. Byliśmy zdecydowanie lepsi od rywala - przyznał po spotkaniu Wojciech Kempa, szkoleniowiec Concordii. I rzeczywiście, jego podopieczni górowali nad AKS-em i notorycznie "przesiadywali" w polu karnym mikołowian. Szczęście tego dnia było jednak po stronie gości.

Jego przejawem była pechowa, 13 minuta spotkania. Po zamieszaniu w strefie obronnej miejscowych, jeden z zawodników AKS-u przewrócił się, a sędzia ku zaskoczeniu kibiców... wskazał na wapno. - Nigdy w życiu nie zgodzę się z podjęciem takiej decyzji! Gdyby coś takiego miało miejsce w lidze angielskiej, to musiałoby być po 15 rzutów karnych w jednym meczu - pieklił się Kempa.

Intencje strzelca "jedenastki" - Prusa - wyczuł co prawda Ponichtera, ale z dobitką tego samego zawodnika nie dał już sobie rady.

Podrażnione ambicie knurowian, spowodowały skomasowane ataki na bramkę Kowalczyka. Golkiper AKS-u z opresji wychodził jednak obronną ręką. Aż do początku drugiej połowy. Wtedy, najaktywniejszy gracz Concordii, Szymura, dograł piłkę do niepilnowanego Przesdzinga, a ten nie miał problemów z wpakowaniem jej do "pustaka". Gospodarze mogli rozstrzygnąć losy rywalizacji na swoją korzyść, ale po rajdzie Szymury futbolówka odbiła się od słupka.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również