Clearex lepszy od Rekordu! Trzy gole zaliczki chorzowian
06.04.2014
Również kolejna odsłona bielsko-chorzowskiego klasyka przyniosła równorzędną grę, w której trudno było wskazać wyraźnego faworyta. W mecz lepiej weszli miejscowi, ale kilka prób zaskoczenia defensywy Rekordu zostało skutecznie powstrzymanych bądź też chorzowianom zwyczajnie brakowało precyzji. Goście odpowiadali – jak choćby w 9. minucie, gdy słupek bramki Cleareksu „ostemplował” Artur Popławski. Po przeciwległej stronie boiska najdogodniejszą okazję miał Daniel Wojtyna, ale z niedalekiej odległości od bramki „biało-zielonych” fatalnie spudłował. Na finiszu premierowej części żadna z ekip nie chciała ponieść straty do szatni, stąd głównie uważne pilnowanie w defensywie i niedopuszczanie przeciwnika do klarownych sytuacji.
Identycznie wyglądało otwarcie gry po jej wznowieniu. Znów inicjatywę przejęli futsalowcy Cleareksu. Aleksander Waszka wykazał się jednak umiejętnościami przy próbach Tomasza Rabczaka i Mariusza Segeta. Ale napór gospodarzy musiał w końcu przynieść pożądany dla nich efekt. W 27. minucie stało się nieuniknione – prowadzenie Cleareksowi zapewnił Michał Tkacz. Niespecjalnie wpłynęło to na ożywienie w bielskim zespole. W 32. minucie idealnej okazji nie zamienił na trafienie Piotr Łopuch, tuż po tym zdarzeniu tzw. przedłużony rzut karny zaprzepaścił Mirosław Miozga. Gospodarze pozostawali drużyną lepszą, co udokumentowali w 35. minucie. Waszkę pokonał wówczas Krzysztof Salisz i „rekordziści” znaleźli się w niełatwym położeniu. Jak na najlepszą obecnie ekipę ligową podjęli starania o zmniejszenie strat, ale musieli pogodzić się z kolejnym ciosem chorzowian, który jeszcze bardziej skomplikował położenie obrońców trofeum przed rewanżem Pucharu Polski w Bielsku-Białej...
Identycznie wyglądało otwarcie gry po jej wznowieniu. Znów inicjatywę przejęli futsalowcy Cleareksu. Aleksander Waszka wykazał się jednak umiejętnościami przy próbach Tomasza Rabczaka i Mariusza Segeta. Ale napór gospodarzy musiał w końcu przynieść pożądany dla nich efekt. W 27. minucie stało się nieuniknione – prowadzenie Cleareksowi zapewnił Michał Tkacz. Niespecjalnie wpłynęło to na ożywienie w bielskim zespole. W 32. minucie idealnej okazji nie zamienił na trafienie Piotr Łopuch, tuż po tym zdarzeniu tzw. przedłużony rzut karny zaprzepaścił Mirosław Miozga. Gospodarze pozostawali drużyną lepszą, co udokumentowali w 35. minucie. Waszkę pokonał wówczas Krzysztof Salisz i „rekordziści” znaleźli się w niełatwym położeniu. Jak na najlepszą obecnie ekipę ligową podjęli starania o zmniejszenie strat, ale musieli pogodzić się z kolejnym ciosem chorzowian, który jeszcze bardziej skomplikował położenie obrońców trofeum przed rewanżem Pucharu Polski w Bielsku-Białej...
Polecane