Clearex - GAF-Jasna 5-4. Śląskich derbów czar
20.02.2015
Clearex dość szybko objął prowadzenie i równie szybko mógł też stracić gola. O ile jednak grający trener chorzowian – Mirosław Miozga zachował zimną krew przy strzale z ostrego kąta, o tyle Lutecki, po drugiej stronie boiska, trafił jedynie z słupek.
Parę minut potem prowadzenie gospodarzy wzrosło. Na 2-0 podwyższył Dawid Pasierbek, strzelając gola... plecami, po niefortunnym wybiciu piłki przez golkipera GAF-u. Obie zdobyte bramki były efektem przewagi, jaką w początkowej fazie meczu wypracował sobie Clearex.
Kiedy jednak wydawało się, że zawodnicy trenerów Miozgi i Ulfika mają wszystko pod kontrolą, kontaktowe trafienie zaliczyli goście. Konkretnie na listę strzelców wpisał się Damian Ficek, po zagraniu kapitana gliwiczan – Mizgajskiego.
Gol dla Jasnej nie zmienił wszakże obrazu gry. Wciąż przeważali gracze z Chorzowa i tak było aż do końca pierwszej odsłony, w której zobaczyliśmy jednak jeszcze dwie bramki. Na 3-1 podwyższył w 15 minucie Rabczak. W odpowiedzi najpierw Ficek uderzył w słupek, a chwilę później na listę strzelców wpisał się Maciej Mizgajski.
Po zmianie stron mecz rozpoczął się od prawdziwego tąpnięcia, w wykonaniu Clearexu. Tomasz Golly strzelił czwartego gola dla chorzowian. Po 48 sekundach Krzysztof Salisz dołożył piątego. To jednakże nie załamało gliwiczan. Ci wciąż, pomimo naprawdę niekorzystnego wyniku (2-5), próbowali odrobić straty. Efektem tej pogoni była trzecia bramka dla GAF-u, tym razem autorstwa Tomasza Luteckiego i kolejne trafienie, Dewuckiego, na nieco ponad sześć minut przed końcem potyczki.
Ostatnie chwile meczu przy Dąbrowskiego 113 to już prawdziwy futsalowy horror i całe tony piłkarskich emocji! Czas dla szkoleniowców Clearexu, wycofanie bramkarza przez gości, czas dla Jasnej. Natchnione interwencje Widucha oraz Pstrusińskiego. Sytuacje z obu stron oraz niemalże ciągła, optyczna przewaga zespołu trenerów Barszcza i Waniczka.
Najlepszą sytuację do wyrównania zmarnował w 39 minucie Ficek, nie trafiając z paru metrów w bramkę rywali. W efekcie chorzowianie wygrali z GAF-em, odnosząc swoje pierwsze ligowe zwycięstwo po czterech przegranych meczach z rzędu.
Clearex – GAF-Jasna 5-4 (3-2)
1-0 – Miozga, 01:46 min.
2-0 – Pasierbek, 06:03 min.
2-1 – Ficek, 07:03 min.
3-1 – Rabczak, 14:20 min.
3-2 – Mizgajski, 16:36 min.
4-2 – Golly, 21:19 min.
5-2 – Salisz, 22:07 min.
5-3 – Lutecki, 30:40 min.
5-4 – Dewucki, 33:45 min.
Clearex: Pstrusiński, Ulfik – Miozga, Golly, Salisz, Tkacz, Seget, Grecz, Wojtyna, Lament, Pasierbek, Rabczak.
GAF Jasna: Widuch – Zdunek, Lutecki, Pautiak, Habor, Mizgajski, Diemiszew, Misiak, Dewucki, Dura, Kiełpiński, Ficek, Płaczek, Rybitwa.
Żółte kartki: Dura.
Parę minut potem prowadzenie gospodarzy wzrosło. Na 2-0 podwyższył Dawid Pasierbek, strzelając gola... plecami, po niefortunnym wybiciu piłki przez golkipera GAF-u. Obie zdobyte bramki były efektem przewagi, jaką w początkowej fazie meczu wypracował sobie Clearex.
Kiedy jednak wydawało się, że zawodnicy trenerów Miozgi i Ulfika mają wszystko pod kontrolą, kontaktowe trafienie zaliczyli goście. Konkretnie na listę strzelców wpisał się Damian Ficek, po zagraniu kapitana gliwiczan – Mizgajskiego.
Gol dla Jasnej nie zmienił wszakże obrazu gry. Wciąż przeważali gracze z Chorzowa i tak było aż do końca pierwszej odsłony, w której zobaczyliśmy jednak jeszcze dwie bramki. Na 3-1 podwyższył w 15 minucie Rabczak. W odpowiedzi najpierw Ficek uderzył w słupek, a chwilę później na listę strzelców wpisał się Maciej Mizgajski.
Po zmianie stron mecz rozpoczął się od prawdziwego tąpnięcia, w wykonaniu Clearexu. Tomasz Golly strzelił czwartego gola dla chorzowian. Po 48 sekundach Krzysztof Salisz dołożył piątego. To jednakże nie załamało gliwiczan. Ci wciąż, pomimo naprawdę niekorzystnego wyniku (2-5), próbowali odrobić straty. Efektem tej pogoni była trzecia bramka dla GAF-u, tym razem autorstwa Tomasza Luteckiego i kolejne trafienie, Dewuckiego, na nieco ponad sześć minut przed końcem potyczki.
Ostatnie chwile meczu przy Dąbrowskiego 113 to już prawdziwy futsalowy horror i całe tony piłkarskich emocji! Czas dla szkoleniowców Clearexu, wycofanie bramkarza przez gości, czas dla Jasnej. Natchnione interwencje Widucha oraz Pstrusińskiego. Sytuacje z obu stron oraz niemalże ciągła, optyczna przewaga zespołu trenerów Barszcza i Waniczka.
Najlepszą sytuację do wyrównania zmarnował w 39 minucie Ficek, nie trafiając z paru metrów w bramkę rywali. W efekcie chorzowianie wygrali z GAF-em, odnosząc swoje pierwsze ligowe zwycięstwo po czterech przegranych meczach z rzędu.
Clearex – GAF-Jasna 5-4 (3-2)
1-0 – Miozga, 01:46 min.
2-0 – Pasierbek, 06:03 min.
2-1 – Ficek, 07:03 min.
3-1 – Rabczak, 14:20 min.
3-2 – Mizgajski, 16:36 min.
4-2 – Golly, 21:19 min.
5-2 – Salisz, 22:07 min.
5-3 – Lutecki, 30:40 min.
5-4 – Dewucki, 33:45 min.
Clearex: Pstrusiński, Ulfik – Miozga, Golly, Salisz, Tkacz, Seget, Grecz, Wojtyna, Lament, Pasierbek, Rabczak.
GAF Jasna: Widuch – Zdunek, Lutecki, Pautiak, Habor, Mizgajski, Diemiszew, Misiak, Dewucki, Dura, Kiełpiński, Ficek, Płaczek, Rybitwa.
Żółte kartki: Dura.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
11.05.2017
11.05.2017
Futsal: Pozostał tylko punkt