Clearex – AZS UG Gdańsk 3-3. Zaprzepaszczona szansa
08.12.2014
Rywalem zespołu trenera Lichoty byli przecież wczoraj „Akademicy” z Gdańska czyli zespół, który w bieżących rozgrywkach nie wygrał jeszcze meczu. Po niedzielnej konfrontacji AZS UG wciąż jest bez zwycięstwa, sęk w tym że ma już na koncie trzy, a nie jedynie dwa remisy.
Cały mecz w chorzowskiej hali przy Dąbrowskiego to nieustanny napór gospodarzy i nieliczne kontry gdańszczan. Kontry, którymi goście bezlitośnie karcili obronę Clearexu. Do przerwy, mimo wielu dogodnych sytuacji dla podopiecznych Adama Lichoty, to rywale prowadzili 1-0.
Po zmianie stron Clearex wyrównał, a następnie za sprawą Konrada Podobińskiego, wyszedł na prowadzenie. Kiedy wydawało się, że faworyt wreszcie ma mecz pod kontrolą, ponownie dali o sobie znać zawodnicy z Gdańska. Najpierw AZS zdobył drugiego gola, by pięć minut przed końcem meczu ustrzelić jeszcze trzecią bramkę.
Szkoleniowiec chorzowian wziął wówczas czas, wycofał bramkarza i dzięki trafieniu Daniela Wojtyny udało się gospodarzom wyrwać w ostatecznym rozrachunku choć jeden punkt. Ta zdobycz jednak cieszyć na pewno nie może. Raz, że mizerny to dorobek w rywalizacji z outsiderami rozgrywek, a dwa że może to również oznaczać spadek na czwarte miejsce w klasyfikacji rozgrywek. Teraz wszystko zależy od wyniku meczu Rekordu z GAF-em.
Cały mecz w chorzowskiej hali przy Dąbrowskiego to nieustanny napór gospodarzy i nieliczne kontry gdańszczan. Kontry, którymi goście bezlitośnie karcili obronę Clearexu. Do przerwy, mimo wielu dogodnych sytuacji dla podopiecznych Adama Lichoty, to rywale prowadzili 1-0.
Po zmianie stron Clearex wyrównał, a następnie za sprawą Konrada Podobińskiego, wyszedł na prowadzenie. Kiedy wydawało się, że faworyt wreszcie ma mecz pod kontrolą, ponownie dali o sobie znać zawodnicy z Gdańska. Najpierw AZS zdobył drugiego gola, by pięć minut przed końcem meczu ustrzelić jeszcze trzecią bramkę.
Szkoleniowiec chorzowian wziął wówczas czas, wycofał bramkarza i dzięki trafieniu Daniela Wojtyny udało się gospodarzom wyrwać w ostatecznym rozrachunku choć jeden punkt. Ta zdobycz jednak cieszyć na pewno nie może. Raz, że mizerny to dorobek w rywalizacji z outsiderami rozgrywek, a dwa że może to również oznaczać spadek na czwarte miejsce w klasyfikacji rozgrywek. Teraz wszystko zależy od wyniku meczu Rekordu z GAF-em.
Polecane
Futsal Ekstraklasa
Przeczytaj również
11.05.2017
11.05.2017
Futsal: Pozostał tylko punkt