Były szkoleniowiec BKS-u Stal Bielsko-Biała w Łaziskach Górnych

17.10.2012
Marek Mandla, który przez pięć lat był trenerem BKS-u Stal Bielsko-Biała, wrócił do pracy w III lidze. Został szkoleniowcem Polonii Łaziska Górne, zastępując Mariusza Komara.
- Nie ukrywam, że po rozstaniu z klubem z Bielska czekałem na propozycję pracy. Trener to nie tylko mój zawód, ale też moja pasja. Niektórym zdobycie posady szkoleniowca przychodzi łatwo, bo są tacy, którzy jeszcze nie skończyli grać, a już są fachowcami. Mnie to przychodzi trudniej, ale mogę o sobie powiedzieć, że jestem człowiekiem ambitnym i jeszcze niespełnionym. Dlatego siedzenie w domu, oglądanie "Dzień Dobry TVN" i gotowanie obiadów nie było szczytem moich marzeń. Jeździłem na mecze, była przymiarka do Odry Opole, ale w końcu znalazłem się w Polonii - mówi.

Co sądzi o swoim nowym zespole? - Znałem go do tej pory tak, jak trener może znać drużynę rywali, albo jak obserwator, oglądając drużynę na boisku. Do prawdziwego prowadzenia drużyny potrzebna jest jej znajomość od środka. Muszę więc poznać charaktery ludzi, ich sposób myślenia, relacje w szatni i kto w niej rządzi. Michała Sudę znam z niemal rocznej pracy w BKS-ie. W Bielsku parę dni na treningach był też Łukasz Mieszczak, a Jacka Rączkę znam z Walki Zabrze. Wtedy jednak był tuż po skończeniu wieku juniora, więc ma w drużynie zupełnie inny status i pewnie jest też innym człowiekiem.

Teraz przed Polonią mecze z trudnymi rywalami - Szczakowianką, Odrami Wodzisław i Opole, a także z Pniówkiem Pawłowice. - Nazwy tych przeciwników są najlepszą motywacją więc nie będę musiał ich zbytnio mobilizować - kończy Marek Mandla.
źródło: Sport

Przeczytaj również