Były reprezentant Polski w III lidze? "Nie potwierdzam, nie zaprzeczam"
25.08.2013
Prowadził pan drużynę w czterech meczach i już - po raz pierwszy w seniorskiej karierze - jest pan liderem. Szybko poszło...
Wojciech Gumola, trener Rekordu Bielsko-Biała: - Jesteśmy tylko "papierowym liderem", bo liga dopiero ruszyła. Cieszę się z wyników, jakie osiągamy, ale jesteśmy świadomi tego, że w każdym meczu trzeba walczyć przede wszystkim o punkty. Na razie zespół realizuje wszystkie założenia. Nie zachłystujemy się tym udanym początkiem, bo to mogłoby być dla nas zgubne. Wszyscy podchodzimy do tego bardzo pokornie. W każdym tygodniu chcemy robić postęp. Liga jest bardzo długa, a my jesteśmy świadomi, że jesteśmy beniaminkiem i przeszliśmy spore zmiany.
Już jednak widać, że zeszłoroczna IV liga musiała być bardzo mocna, skoro w lidze przewodzą Nadwiślan i Rekord?
- Oba zespoły są po sporych zmianach. Nadwiślan się bardzo mocno dozbroił, w tej kwestii jest ponad nami. U nas doszło do zmiany trenera i zmiany koncepcji gry. Odmłodziliśmy ten zespół.
Na razie tego specjalnie nie widać...
- Wiadomo, że to nie nastąpi z dnia na dzień. Trenuje z nami regularnie 10 juniorów, staramy się wdrażać to, co robimy w zespole seniorskim, w drużynach juniorskich. Cały czas szukamy utalentowanych chłopaków, lokujemy ich w szkole. Chcemy stworzyć maszynę do tworzenia dobrych piłkarzy. To się nie stanie od razu, bo nie da się wrzucić na boisko siedmiu młodzieżowców. Cieszę się, że tak to póki co funkcjonuje. Nie powiedziałbym, że osiągamy wyniki ponad stan, gdyż jesteśmy bardzo solidnym zespołem, który realizuje założenia taktyczne, ale przyjdą też trudne chwile w sezonie...
Trenerów zawsze cieszy, gdy drużyna nie traci bramek. Wy straciliście w pierwszej kolejce z Czańcem jednego gola, a w kolejnych trzech meczach już żadnego. To też chyba powód do radości?
- Oczywiście. To wynika z naszej organizacji gry, bo każdy - póki co - dobrze realizuje założenia gry defensywnej. Dobrze łapiemy rywali w bocznych sektorach i świetnie spisuje się nasz "generał" - Darek Rucki, który dowodzi linią obrony. Z Przyszłością musieliśmy sobie radzić bez kontuzjowanego Michała Bojdysa, który dotychczas grał fantastycznie. W jego miejsce wszedł Artur Cybulski i również zagrał dobre zawody. W środku wystąpił debiutant Łukasz Biel i też ciekawie się pokazał. Jesteśmy drużyną i chcemy to pokazywać na boisku.
Z rogowianami - podobnie jak z Podbeskidziem II - nie grało się wam jednak łatwo. Mieliście problemy ze stwarzaniem sytuacji.
- Myślę, że to wynika z trudności ligi. Pan mówi, że IV liga rok temu była mocna. OK, ale w III lidze grają mistrzowie IV lig. Każdy z nich był kiedyś mistrzem IV ligi i to widać na boisku. To jest tak, jakbyśmy mieli - porównując do zeszłego roku - trzy Nadwiślany, dwa Jastrzębia, Wisłę i dwa Górale Żywiec. Każdy mecz musi więc być bardzo ciężki. Gramy czasem lepiej, czasem gorzej - nie zawsze wszystko wychodzi, ale ciężko dominować nad rywalami, ponieważ poziom jest bardzo wyrównany. Rogów - nie strzelił gola, ale jest bardzo groźny. Graliśmy z Pniówkiem, a to też kapitalna drużyna. Gwarantuję panu, że każdy z tych zespołów dominowałby w IV lidze. Jest ogromna różnica. W IV lidze tym składem też bylibyśmy zdecydowanym faworytem do awansu.
Zaczyna się ostatni tydzień okienka transferowego. Czy szykują się u was jeszcze jakieś zmiany?
- Nie jesteśmy zainteresowani zawodnikami z zewnątrz. Skupiamy się na prowadzeniu młodzieżowców - ci chłopcy mają wielkie potencjały, potrzebują ogrania. Gwarantuję panu, że niebawem zaczną się pojawiać kolejne nazwiska. W ten weekend zagrali Biel czy Warywoda, za tydzień może się pojawić jakiś inny. Chcemy robić wszystko, żeby skorzystać z potencjału naszej szkoły.
Ponoć istniał temat pozyskania Adriana Sikory. To już nieaktualne?
- Nic mi o tym nie wiadomo. Może to menedżer wymyślił, żeby podbić stawkę gdzieś indziej? Z moich informacji wynika, że Adrian wyląduje w innym miejscu.
W Nadwiślanie.
- To pan powiedział... Być może w naszej lidze. Nie zaprzeczę, nie potwierdzę. Wyjaśni się na dniach.
Rozmawiał Michał Trela.
Wojciech Gumola, trener Rekordu Bielsko-Biała: - Jesteśmy tylko "papierowym liderem", bo liga dopiero ruszyła. Cieszę się z wyników, jakie osiągamy, ale jesteśmy świadomi tego, że w każdym meczu trzeba walczyć przede wszystkim o punkty. Na razie zespół realizuje wszystkie założenia. Nie zachłystujemy się tym udanym początkiem, bo to mogłoby być dla nas zgubne. Wszyscy podchodzimy do tego bardzo pokornie. W każdym tygodniu chcemy robić postęp. Liga jest bardzo długa, a my jesteśmy świadomi, że jesteśmy beniaminkiem i przeszliśmy spore zmiany.
Już jednak widać, że zeszłoroczna IV liga musiała być bardzo mocna, skoro w lidze przewodzą Nadwiślan i Rekord?
- Oba zespoły są po sporych zmianach. Nadwiślan się bardzo mocno dozbroił, w tej kwestii jest ponad nami. U nas doszło do zmiany trenera i zmiany koncepcji gry. Odmłodziliśmy ten zespół.
Na razie tego specjalnie nie widać...
- Wiadomo, że to nie nastąpi z dnia na dzień. Trenuje z nami regularnie 10 juniorów, staramy się wdrażać to, co robimy w zespole seniorskim, w drużynach juniorskich. Cały czas szukamy utalentowanych chłopaków, lokujemy ich w szkole. Chcemy stworzyć maszynę do tworzenia dobrych piłkarzy. To się nie stanie od razu, bo nie da się wrzucić na boisko siedmiu młodzieżowców. Cieszę się, że tak to póki co funkcjonuje. Nie powiedziałbym, że osiągamy wyniki ponad stan, gdyż jesteśmy bardzo solidnym zespołem, który realizuje założenia taktyczne, ale przyjdą też trudne chwile w sezonie...
Trenerów zawsze cieszy, gdy drużyna nie traci bramek. Wy straciliście w pierwszej kolejce z Czańcem jednego gola, a w kolejnych trzech meczach już żadnego. To też chyba powód do radości?
- Oczywiście. To wynika z naszej organizacji gry, bo każdy - póki co - dobrze realizuje założenia gry defensywnej. Dobrze łapiemy rywali w bocznych sektorach i świetnie spisuje się nasz "generał" - Darek Rucki, który dowodzi linią obrony. Z Przyszłością musieliśmy sobie radzić bez kontuzjowanego Michała Bojdysa, który dotychczas grał fantastycznie. W jego miejsce wszedł Artur Cybulski i również zagrał dobre zawody. W środku wystąpił debiutant Łukasz Biel i też ciekawie się pokazał. Jesteśmy drużyną i chcemy to pokazywać na boisku.
Z rogowianami - podobnie jak z Podbeskidziem II - nie grało się wam jednak łatwo. Mieliście problemy ze stwarzaniem sytuacji.
- Myślę, że to wynika z trudności ligi. Pan mówi, że IV liga rok temu była mocna. OK, ale w III lidze grają mistrzowie IV lig. Każdy z nich był kiedyś mistrzem IV ligi i to widać na boisku. To jest tak, jakbyśmy mieli - porównując do zeszłego roku - trzy Nadwiślany, dwa Jastrzębia, Wisłę i dwa Górale Żywiec. Każdy mecz musi więc być bardzo ciężki. Gramy czasem lepiej, czasem gorzej - nie zawsze wszystko wychodzi, ale ciężko dominować nad rywalami, ponieważ poziom jest bardzo wyrównany. Rogów - nie strzelił gola, ale jest bardzo groźny. Graliśmy z Pniówkiem, a to też kapitalna drużyna. Gwarantuję panu, że każdy z tych zespołów dominowałby w IV lidze. Jest ogromna różnica. W IV lidze tym składem też bylibyśmy zdecydowanym faworytem do awansu.
Zaczyna się ostatni tydzień okienka transferowego. Czy szykują się u was jeszcze jakieś zmiany?
- Nie jesteśmy zainteresowani zawodnikami z zewnątrz. Skupiamy się na prowadzeniu młodzieżowców - ci chłopcy mają wielkie potencjały, potrzebują ogrania. Gwarantuję panu, że niebawem zaczną się pojawiać kolejne nazwiska. W ten weekend zagrali Biel czy Warywoda, za tydzień może się pojawić jakiś inny. Chcemy robić wszystko, żeby skorzystać z potencjału naszej szkoły.
Ponoć istniał temat pozyskania Adriana Sikory. To już nieaktualne?
- Nic mi o tym nie wiadomo. Może to menedżer wymyślił, żeby podbić stawkę gdzieś indziej? Z moich informacji wynika, że Adrian wyląduje w innym miejscu.
W Nadwiślanie.
- To pan powiedział... Być może w naszej lidze. Nie zaprzeczę, nie potwierdzę. Wyjaśni się na dniach.
Rozmawiał Michał Trela.
Polecane