Byli reprezentanci Polski o Miliku: Poradzi sobie w Bundeslidze

18.12.2012
Radosław Gilewicz i Andrzej Juskowiak w przeszłości występowali w Bundeslidze i bardzo dobrze znają futbolową specyfikę Niemiec. Obaj byli reprezentanci zgodnie twierdzą: "Milik poradzi sobie w Bayerze".
Radosław Gilewicz na temat Arkadiusza Milika wypowiedział się na łamach portalu Weszło.com, gdzie prowadzi swój blog. Były zawodnik m.in. Ruchu Chorzów czy VfB Stuttgart wspomniał także o pracy Adama Nawałki.

- Arek na pewno dostanie czas. Pięć lat kontraktu świadczy o tym, że będzie powolutku wprowadzany w realia Bundesligi, bez ciążącego ciśnienia. Rudi Völler nie ściąga przypadkowych ludzi. Myślą, że dobrze wie, że zainwestował pieniądze w przyszłość. Duże pieniądze, jak na nastolatka. Ale czym są te dwa czy trzy miliony przy trzydziestu, które Bayer może dostać za jednego Schurrle? On już dziś jest wart dwa razy więcej niż wtedy, kiedy Bayer ściągał go do siebie. Podobnie zresztą jak Lars Bender, kupiony w podobnym wieku do Milika i za analogiczną kwotę. Reprezentant Niemiec z ofertą z Bayernu Monachium. Przede wszystkim wierzę, że ten chłopak, mimo wieku, ma na tyle poukładane w głowie, że zrobi wszystko, by ten transfer nie był jego ostatnim słowem - pisze Gilewicz.

- Adam Nawałka pewnie nie jest zachwycony, ale przecież już pokazał, że kiedy wyjmie się mu ze składu wartościowego zawodnika, on potrafi się odnaleźć. Długofalowa praca w jednym klubie przynosi efekty - Nawałka ma wizję i zna alternatywy. Mieliśmy tego przykład niedawno, kiedy Milik pauzował za czerwoną kartkę. Do składu wskoczyli Łuczak i Zachara, i… zdobyli dwie decydujące bramki. Czasem trzeba sprzedać, takie życie. Trener musi zaakceptować sytuację.

O tym, że Arkadiusz Milik sprawdzi się w Bundeslidze przekonany jest także Andrzej Juskowiak. Były napastnik reprezentacji Polski w wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" podkreślił jednak, że młodego napastnika czeka teraz prawdziwa szkoła futbolu.

- Gra Bayeru oparta jest na bardzo szybkich skrzydłowych - Andre Schürrle i Gonzalo Castro - dorzucających piłkę napastnikowi. Milik będzie musiał się naharować, żeby nadążyć za ich akcjami. Kiedy rozpoczynają atak od połowy boiska, mało kto potrafi ich dogonić. Przestaje wtedy mieć znaczenie, kto jest na jakiej pozycji - trzeba się odnaleźć na każdej, byle akcja nie straciła tempa. To najtrudniejsze zadanie Arka: by odnalazł się w takiej strategii. Do tego musi być zabójczo skuteczny. Poradzi sobie, bo wiemy, jakie ma odejście na kilku metrach, do tego jest kreatywny w sytuacjach sam na sam.

Komentator Bundesligi na Eurosporcie wymienia także atuty byłego napastnika Górnika: - Arek ma wszystko: szybkość, wytrzymałość i instynkt strzelecki. Reszty się nauczy. Proszę mi wierzyć, w Europie nie było do wzięcia wielu rówieśników Milika z taką motoryką i już takim doświadczeniem. Bayer potrzebował takiego chłopaka, te klocki pasują do siebie, skorzystają obie strony. Kiessling wygląda na ślamazarnego, ale w tym sezonie strzelił już 12 goli i miał dwie asysty. Jest zabójczo efektywny, nie traci piłki, w ostatnim spotkaniu z Hamburgiem uratował straconą już, wydawałoby się, piłkę, otwierając drogę do bramki Schürrlemu.

"Jusko" odniósł się także do częstych porównań Milika do Roberta Lewandowskiemu. Byłemu piłkarzowi nie podobają się te analogie. - To zupełnie inni piłkarze. Robert, co pokazał w niedzielnym meczu z Hoffenheim, gra obiema nogami, Arek głównie używa lewej. W powietrzu mają podobny styl, choć Robert dość późno zaczął wykorzystywać tę umiejętność. Teraz strzela głową bezpośrednio po rzutach rożnych, co czyni go zawodnikiem bardzo wszechstronnym. Do tego się jednak dojrzewa. Arek znacznie szybciej niż Robert wpadnie w niemiecki rytm treningowy.

- Jestem pewien, że wyeliminuje mankamenty bardzo szybko. To 18-latek odporny na duże obciążenia. Dzięki temu nie będzie łapał kontuzji. W Niemczech pracuje się tak ostro, że da o sobie znać każde niedoleczone ścięgno. Regeneracja to podstawa, tego też trzeba będzie się uczyć. Wpadając w rytm, piłkarz marzy, by nie miał dwóch, trzech dni wolnego, bo wtedy wrócić na wysoki poziom treningu jest niezwykle trudno.

Wiesz już, dlaczego wyjazd Milika nastąpił w odpowiednim momencie? Organizm nastolatka łatwiej się adaptuje do takiej pracy, a wiem, co mówię, bo przeszedłem przez niemiecką szkołę. To wszystko miało znaczenie przy tym transferze. Wszyscy w Leverkusen są przekonani, że podjęli dobrą decyzję. We wszystkim pomógł też trener kadry, bo powołaniem, a później dobrymi występami Arek potwierdził swoje walory - kończy telewizyjny ekspert.
źródło: "Gazeta Wyborcza"/Weszło.com/SportSlaski.pl

Przeczytaj również