Byli piłkarze Górnika rządzą w Leśnicy. LZS "czarnym koniem" ligi?

10.09.2009
- Mam zamiar zasłużyć sobie w Leśnicy na tak dobrą opinię, jaką miał tu Marcin Lachowski, ale nie chcę, by nazywano mnie jego następcą - mówi Mateusz Bukowiec, pomocnik rewelacji ostatnich kolejek III ligi.
- Za wcześnie postawiono na mnie krzyżyk. A ja mam swoje ambicje i wciąż liczę, że może ktoś jeszcze mnie zauważy. Przez ostatnie lata sporo przeszedłem. Nabrałem do tego wszystkiego dystansu, szacunku - tak dzisiaj o swojej dotychczasowej przygodzie z piłką mówi Mateusz Bukowiec, kiedyś wielka nadzieja Górnika Zabrze, a od tego lata piłkarz LZS-u Leśnica.

I trzeba przyznać, że w ostatnich tygodniach realizacja planu, jaki sobie nakreślił, idzie mu bardzo dobrze. O sobie przypomina zresztą nie tylko on, ale i cały zespół, który - po nieudanej rundzie wiosennej minionego sezonu - był tu i tam chyba nieco lekceważony. Weekendowe 8-1 z Victorią Częstochowa i wczorajsze 3-1 z pretendentem do awansu, BKS-em Stal Bielsko-Biała, nie dają jednak cienia wątpliwości - LZS powinien w stawce sporo zwojować.

- O celach na te rozgrywki w ogóle nie rozmawialiśmy. Widzimy siebie w roli "czarnego konia", ale też i nie popadamy w samozachwyt. W końcu w rywalizacji z Victorią o gole nie było nam zbyt trudno. Z kolei w starciu z BKS-em mieliśmy trudne momenty. Gdybyśmy na początku meczu nie przetrwali ataków rywala, to kto wie, jak by się skończyło - nie kryje 22-latek.

Jedno jest pewne - w klubie nie widać braku Marcina Lachowskiego. - Ale też nie chcę, by mówiono o mnie jako o jego następcy. Koledzy w szatni często wspominają o Marcinie w samych superlatywach. Mam nadzieję, że i ja zasłużę sobie na tak dobrą opinią. Lachowskim jednak nie jestem - podkreśla Bukowiec. Tak czy siak, w Leśnicy liczba zawodników z "nazwiskami" została utrzymana. W klubie cały czas jest przecież Stanisław Wróbel.

- Często ze Stasiem rozmawiamy. Podpowiada mi w wielu sprawach. Nie tylko boiskowych - podkreśla były piłkarz Zagłębia Lubin. A przy okazji tworzy się też jeden z lepszych duetów ligi.

Choć niewiele brakowało, by Bukowiec w LZS-ie w ogóle się nie pojawił. Miał bowiem grać w Pelikanie Łowicz. - I tak pewnie by się stało, gdyby nie kontuzja, jakiej doznałem przed sparingiem z Arką Gdynia - wyjaśnia pomocnik. Dla naszej grupy III ligi stało się dobrze...
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również