Była jedną z najbarwniejszych drużyn I ligi. Czy Szczakowianka wróci?

17.10.2011
Klub, który początkiem wieku był bodaj największą sensacją w polskiej piłce, zaczyna odbudowywać swoją pozycję. Szczakowianka Jaworzno wspina się coraz wyżej w hierarchii i chce powalczyć o II ligę.
W sezonie 2001/2002 jaworznicki zespół sensacyjnie uzyskał awans do ekstraklasy. Szczakowianka zajęła 3. miejsce w II lidze, przegrywając z Lechem Poznań i Orlenem Płock, więc o historyczną promocję do elity musiała się zmierzyć w barażach z RKS-em Radomsko. W dwumeczu minimalnie lepsi okazali się piłkarze z województwa śląskiego i awansowali do najwyższej ligi.

W ekstraklasie beniaminek nie radził sobie bardzo źle. Piłkarze ze Szczakowej wprawdzie zajmowali miejsce w dole tabeli, ale mieli mecze, które mogą długo wspominać - choćby ogranie Polonii Warszawa, czy rozgromienie Ruchu Chorzów 6-2. Ostatecznie zawodnicy prowadzeni najpierw przez Marka Motykę, a później przez Albina Mikulskiego, zajęli 13. miejsce, co znów oznaczało konieczność gry w barażach. Tych słynnych barażach ze Świtem Nowy Dwór Mazowiecki, zakończonych tzw. aferą barażową, czyli domniemanym przekupstwem piłkarzy z Mazowsza.

Walkower w rewanżu ze Świtem nie był jedyną konsekwencją dla jaworznickiego klubu. Właściwie, był dopiero pierwszą z kilku. Drugą było odjęcie 10 punktów na starcie kolejnego sezonu. Szczakowiance nie przeszkodziło to jednak w walce o powrót do ekstraklasy. Do tego, by batalia zakończyła się sukcesem, brakło właśnie tych 10 "oczek"...


Maciej Iwański ze Szczakowianki wybił się do większych klubów - Jacek Prondzyński/Pressfocus

Kolejne lata to już postępująca degrengolada Szczakowianki. Przegrane dramatyczne baraże o utrzymanie w II lidze z Polonią Bytom, okazały się odłożoną egzekucją. Odłożoną, bo w związku z nieuzyskaniem licencji na tę klasę rozgrywkową przez GKS Katowice, zespołowi z Jaworzna udało się pozostać na zapleczu ekstraklasy. To już jednak było dogorywanie i w sezonie 2005/2006 Szczakowianka - zajmując przedostatnie miejsce w lidze - spadła na trzeci front.

Tam niedawny ekstraklasowicz wprawdzie na boisku się utrzymał, ale po sezonie podjęto decyzję o wycofaniu się z rozgrywek. Przegrane batalie z PZPN-em wycieńczyły klub finansowo, więc postanowiono spróbować od nowa. W rozgrywkach sezonu 2007/2008 Szczakowianka wystartowała w sosnowieckiej klasie A i... znów było o niej głośno. Jaworznianie wygrali rozgrywki, strzelając aż 173 gole, a zwycięstwo z Tęczą Błędów (34-0) jest najwyższym w historii ligowego piłkarstwa w Polsce. Awans do IV ligi udało się uzyskać po roku przerwy, wynikłej z przegranej walki z Czarnymi Sosnowiec. Później jednak Szczakowianka nie traciła już czasu - wygrała grupę I IV ligi i zameldowała się w III lidze śląsko-opolskiej.

Początkiem dekady, Szczakowianka to było coś. Zespół prezentował sporą piłkarską klasę, a występowali w nim m.in. Radosław Matusiak czy Maciej Iwański. Swoje dla popularności zespołu robiła też malownicza nazwa, znana nie tylko w kręgach związanych z futbolem. Nawet Ludwik Stomma, publicysta "Polityki", w jednym z felietonów, w którym luźno poruszał tematykę polskiego futbolu, użył sformułowania "Przepraszam za wyrażenie - Szczakowianka". To tylko oddaje, jak wiele ta nazwa wówczas w kraju znaczyła.


Grzegorz Kmiecik - Łukasz Sobala/Pressfocus

I teraz jest szansa, że będzie znaczyć znów. Zawodnicy Sebastiana Palucha zajmują po ponad 1/3 sezonu czwarte miejsce z sześcioma punktami straty do Rozwoju Katowice. Zatrzymywać się jednak nie zamierzają. Zwłaszcza, że kilka nazwisk w składzie robi wrażenie. Grzegorz Kmiecik i Marcin Kondzielnik mają za sobą występy w ekstraklasie, jednak w Jaworznie nie odcinają kuponów od dawnej sławy, lecz wnoszą realną piłkarską wartość.

- Gra w III lidze to nie jest dla mnie upadek - zapewnia Kmiecik. - Po prostu, kiedy nie wyszło mi wyżej, urodził mi się synek, uznałem, że warto być trochę bliżej domu. Mieszkam w Oświęcimiu, więc ucieszyła mnie propozycja z Jaworzna. Zwłaszcza, że Szczakowianka ma ambicje. W kuluarach mówi się, że awans już w tym sezonie byłby bardzo pozytywnie odebrany zarówno przez kibiców, jak i władze miasta. Jak będziemy w każdym meczu pokazywać taki charakter, jak w ostatnim spotkaniu ze Skałką Żabnica, to jestem spokojny, że ten Rozwój jeszcze dogonimy i przegonimy - mówi Kmiecik.

Trochę ostrożniejszy jest Kondzielnik, który w spotkaniu w Żabnicy walnie przyczynił się do zwycięstwa ze swoim byłym zespołem. - Spędziłem w Węgierskiej Górce świetny czas, była tu super ekipa, ale takie jest życie piłkarza, że zmienia się kluby. To, że w 86. minucie strzeliłem gola na 2-1, jest jakimś chichotem historii, bo grając w Skałce często zdobywałem bramki w samej końcówce. Co do naszych celów - jesteśmy beniaminkiem i tej III ligi dopiero się uczymy. Gramy, żeby zająć jak najwyższe miejsce, a w zimie zobaczymy, co robić dalej - tłumaczy Kondzielnik.

Wydaje się, że proces odbudowy Szczakowianki jest nieodwracalny i jeśli nie w tym, to w następnym sezonie powinniśmy ją ujrzeć znów na poziomie centralnym. Czy o tej dzielnicy Jaworzna, noszącej tak wdzięczną nazwę, znów będzie tak głośno, jak początkiem stulecia...?
autor: Michał Trela

Przeczytaj również