Buchała: Chcesz zostać królem strzelców? Strzel ponad 20 goli

13.01.2010
- W Zdzieszowicach nie ma najmniejszych problemów z finansami. To dlatego idzie nam tak dobrze - mówi Roland Buchała, napastnik Ruchu, mistrza jesieni III ligi opolsko-śląskiej.
Jego przeprowadzka z Energetyka ROW Rybnik do Ruchu Zdzieszowice awizowana była jako jedno z ważniejszych wydarzeń letniego okienka transferowego w III lidze opolsko-śląskiej. I słusznie. Roland Buchała już wtedy był w czołówce napastników stawki. Dzisiaj jej przewodzi. - Po prostu próbuję odwdzięczyć się za zatrudnienie - uśmiecha się piłkarz, który strzelił na jesieni dziewięć bramek. Czyli niemalże tyle samo, co w całych poprzednich rozgrywkach!

Wiadomo, apetyt rośnie w miarę jedzenia... - Chcę powalczyć o miano najskuteczniejszego. Do tej pory zawsze brakowało mi jednego, dwóch trafień - przypomina były snajper Energetyka ROW Rybnik. Inna sprawa, że w tym sezonie do sukcesu 16 goli już pewnie nie wystarczy. A właśnie tyle nastrzelali aktualni królowie strzelców ligi: Bartosz Polis i Sebastian Gielza.

- Nie zdziwię się, jeśli tym razem trzeba będzie ich zdobyć ponad 20. Ale i motywacja jest większa. W rywalizacji liczy się przecież kilku świetnych graczy. Bartosz Polis potrafi zdobyć hat tricka, Robert Żbikowski się rozkręca, Markowi Gładkowskiemu pomaga obecność Stasia Wróbla, któremu z kolei pomaga... obecność Marka Gładkowskiego - śmieje się Buchała.

Nawet tak ciekawa walka wyścigu o awans na boczny tor zepchnąć jednak nie może. Zwłaszcza w opinii Buchały, którego Ruch dzierży w końcu na półmetku zawodów żółtą koszulkę lidera. - Nie po to ją zdobywaliśmy, by gdzieś po drodze stracić. Z drugiej strony, nikt w klubie nie skupia się na tej promocji tak jak choćby rok temu Ruch Radzionków - zastrzega 26-latek. Zespół ze Zdzieszowic trudno zresztą do obecnego lidera zachodniej II ligi porównywać...

Choćby dlatego, że w analogicznym okresie "Cidry" miały aż osiem punktów przewagi nad grupą pościgową, a w ich potknięcia mało kto wierzył. W przypadku piłkarzy Ryszarda Remienia jest inaczej. Najgroźniejsi rywale szykują na wiosnę prawdziwy szturm na 1. miejsce. Ruch - również z racji kilku słabszych występów w minionej rundzie - musi się mieć na baczności.

- Mecz ze Skałką Żabnica to było jakieś kuriozum. Nie wychodziło nam absolutnie nic. Równie dobrze mogliśmy wtedy przegrać nie 0-2, a 0-6! Niepowodzenie z BKS-em Stal Bielsko-Biała to już zupełnie inna historia. Wygrał ten, kto jako pierwszy zdobył bramkę. Mimo wszystko, w 2010 roku nawet takie wpadki nie mają prawda się nam już przytrafiać - dodaje Buchała.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również