Bogdan Kalus o nowym selekcjonerze: Waldek ma nosa do zawodników!
Bogdan Kalus w obszernym wywiadzie dla portalu Weszlo.com broni Waldemara Fornalika, twierdząc, że ten poradzi sobie z ogromną presją, która spoczywa na selekcjonerze reprezentacji narodowej.
- Mówiłem to już bodajże w Orange Sporcie. Wszyscy malkontenci narzekają, że Waldek może nie wytrzymać presji, że sobie nie da rady… Ale mój Boże, przecież każdy kiedyś debiutował. Każdy aktor miał kiedyś swoją pierwszą, dużą rolę i każdy świetny selekcjoner od czegoś zaczynał. Franciszek Smuda, przy całym dla niego szacunku, pracował we wszystkich czterech największych polskich klubach i kto nagle nie wytrzymał presji mistrzostw Europy? - pyta retorycznie Kalus.
- Czy nie on przypadkiem? Kazimierz Górski przed objęciem kadry też nie prowadził wielkiego klubu, a Antoni Piechniczek był trenerem Odry Opole i BKS-u Bielsko… Znam Waldka od ponad dwudziestu lat i nie wierzę, że da sobie wejść na głowę. Narzucić jakieś decyzje czy nawet członków sztabu szkoleniowego - mówi aktor.
Bogdan Kalus uważa, że największą zaletą trenera Fornalika jest jego umiejętność oceny potencjału oraz umiejętności piłkarza. - Jak pokazały transfery Ruchu, zrobione za czasów Fornalika, Waldek wiedział kogo ściąga, a kogo nie chce w tej drużynie. Pozbył się słabego Słoweńca Komaca, odrodził się mu Zieńczuk, za pierwszym razem odrodził się Niedzielan. Zauważył coś w Sobiechu, co zaowocowało później dalszymi transferami...
- Waldek ma nosa do zawodników i nie da sobie dmuchać w kaszę. Jest warsztatowcem. Nie sądzę, żeby opuszczał się w odrabianiu lekcji na bieżąco. Życzę mu jak najlepiej, bo znamy się kupę lat i pierwszy raz w życiu mogę powiedzieć, że mam dobrego kolegę - selekcjonera polskiej kadry, co jest też moją małą, prywatną satysfakcją - cieszy się znany kibic "Niebieskich".
Aktor urodzony w Chorzowie odniósł się również do tematu oczekiwań kibiców na Śląsku wobec reprezentacji. - Myślę, że oczekiwania pójdą w trochę inną stronę. Konkretnie w tym, by kadra pod wodzą Fornalika mogła wreszcie zagrać jakieś dobre spotkanie na Stadionie Śląskim. Szkoda by ten obiekt stał i psuł się w ten sposób jak do tej pory. Ślązacy na pewno będą wywierać w tej sprawie presję, podobnie będą chcieli, by przynajmniej Arek Piech - wybrany przecież najlepszym piłkarzem ligi - mógł wreszcie zaistnieć w drużynie narodowej. Być może już w najbliższym meczu z Estonią - powiedział Kalus.