BKS udowodnił siłę w meczach z czołówką. Gdyby tak ze średniakami...
05.05.2011
Na początek Stal uległa na własnym boisku i na własne życzenie leśnickiemu LZS-owi, któremu dała się przeskoczyć w tabeli. Po tym niepowodzeniu zawodnicy Marka Mandli szybko się jednak otrząsnęli i potrafili wywieźć punkt z "jaskini lwa" - zremisowali w Rybniku z prowadzącym i zmierzającym do II ligi Energetykiem ROW. Wreszcie na koniec "tryptyku" szczęśliwie ograli marzącą o awansie Oderkę Opole, która teraz może chyba odłożyć marzenia na następny sezon.
- Trudno się grało na takiej ciężkiej i grząskiej murawie, co zresztą było widać. Mecz był zdecydowanie na remis i każdy mógł go wygrać, dlatego było wiadomo, że kto zdobędzie bramkę, ten będzie miał spory handicap. Nam się udało i mogliśmy, z trudem, obronić korzystny wynik - powiedział Marek Mandla, trener trzeciego zespołu III ligi.
Gdyby nie często tracone, głównie na własnym boisku, punkty BKS mógłby jeszcze po cichu marzyć o promocji. Jednak dziś mają już dziewięć punktów straty do lidera i mecz rozegrany mniej. A do końca już tylko sześć kolejek i nawet najbardziej optymiści w Bielsku-Białej nie liczą już chyba na przegonienie rybniczan.
- Trudno się grało na takiej ciężkiej i grząskiej murawie, co zresztą było widać. Mecz był zdecydowanie na remis i każdy mógł go wygrać, dlatego było wiadomo, że kto zdobędzie bramkę, ten będzie miał spory handicap. Nam się udało i mogliśmy, z trudem, obronić korzystny wynik - powiedział Marek Mandla, trener trzeciego zespołu III ligi.
Gdyby nie często tracone, głównie na własnym boisku, punkty BKS mógłby jeszcze po cichu marzyć o promocji. Jednak dziś mają już dziewięć punktów straty do lidera i mecz rozegrany mniej. A do końca już tylko sześć kolejek i nawet najbardziej optymiści w Bielsku-Białej nie liczą już chyba na przegonienie rybniczan.
Polecane