BKS Stal - Bogdanowice 1-1. "On nam odebrał dwa punkty!"

11.11.2010
Wielkie, niesportowe emocje w Bielsku-Białej. Faworyzowany BKS tylko zremisował ze Startem Bogdanowice. Sędzia nie uznał bielszczanom bramki zdobytej w doliczonym czasie gry.
- Nawet nie wiem, co tam zostało zagwizdane! Cieszyliśmy się już z bramki, zdobytej w ostatniej akcji meczu, a tu nagle sędzia podnosi rękę i nie uznaje bramki. Naprawdę, nie wiem co on odgwizdał! - irytował się Mateusz Rosół, bramkarz Stali. Podobnie zachowywali się jego koledzy z drużyny. - Gratuluję, gratuluję! Jak zwykle nic się nie stało! - krzyczał wzburzony kapitan Łukasz Antczak. Kilku zawodników schodziło z boiska zwyczajnie płacząc.

Co doprowadziło do takich emocji? Była trzecia minuta doliczonego czasu gry, BKS mocno naciskał rywali z Bogdanowic. Rzut rożny wykonał Wojciech Musiał, Tomasz Bąkowski, bramkarz gości minął się z piłką, a Damian Baron skierował piłkę szczupakiem do bramki. Dalszy ciąg już znamy... Golkiper Startu przez cały mecz miał problemy z wychodzeniem do dośrodkowań i sytuacja z ostatniej minuty była po prostu jego błędem. Uratował go jednak arbiter.

Stal od początku spotkania miała dość znaczną przewagę, jednak to goście objęli prowadzenie. W 20. minucie doświadczony Grzegorz Kaliciak przymierzył z rzutu wolnego, nie najlepiej interweniował Mateusz Rosół, bramkarz BKS-u, a piłka wturlała się do bramki. - To była ich jedyna sytuacja w tym meczu. Futbolówka jakoś tak się poodbijała, że wpadła. Muszę być szczery, przekroczyła linię bramkową, choć bardzo bym chciał, żeby było inaczej - opowiadał Rosół. Cudów w zespole Startu dokonywał Arkadiusz Lalko, stoper, który dwukrotnie wybijał piłkę z linii bramkowej. W pierwszej połowie po uderzeniu Damiana Zdolskiego, a w drugiej po strzale Marcina Rejmanowskiego.

W drugiej połowie goście już nie istnieli, jednak BKS bardzo długo nie mógł doprowadzić do wyrównania. Udało się to dopiero kilkanaście minut przed końcem meczu, gdy Łukasz Witor świetnie dośrodkował z lewej strony do Michała Skorupskiego, a ten z bliska wepchnął piłkę do bramki. Stal stworzyła od tego czasu wiele sytuacji, wykorzystała jedną, w ostatniej minucie... - Mamy ostatnio problemy ze zdobywaniem bramek, mieliśmy dziś multum okazji, a padł tylko jeden gol. No, dwa... - mówił Rosół. - Sędzia odebrał nam dzisiaj dwa punkty! - z pełnym przekonaniem stwierdził trener Marek Mandla.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również