BKS - Odra 1-1. Byli lepsi od faworyta, ale skuteczność znów zawiodła
05.11.2011
Wydarzenie
Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla BKS-u. Już w trzeciej minucie ustawiony na długim słupku Michał Bednarski zgrał piłkę do Tadeusza Tyca, a ten głową z bliska trafił do siatki. Dla urodzonego we Francji zawodnika było to 16. trafienie w 13. występie w tym sezonie. To, że jest bramkostrzelny nie było jednak tajemnicą, a piłkarze BKS-u zostawili go pięć metrów przed bramką kompletnie bez krycia...
Bohater
Tomasz Wawrzyniak był najlepszym zawodnikiem gospodarzy w tym meczu. Dobrze rozgrywał piłkę, bardzo groźnie dogrywał ze stałych fragmentów gry. Przede wszystkim zaliczył jednak asystę przy golu z rzutu rożnego Marcina Kocura. Wawrzyniakowi chciało się grać, a że nie zawsze wychodziło? Na BKS w tej rundzie chęci to już dużo.
Rozczarowanie
Postawa bielszczan na własnym boisku. To bardziej zarzut dotyczący całej rundy, a nie tego konkretnego meczu, bo w starciu z mocną Odrą BKS zaprezentował się przyzwoicie. Fakt jest jednak taki, że Stal w rundzie jesiennej na własnym boisku wygrała tylko dwa mecze, co na drużynę, która była typowana do walki o awans, jest wynikiem wielce mizernym.
Co ciekawego
- Po zeszłotygodniowym blamażu w Węgierskiej Górce, Marek Mandla, trener BKS-u, zdecydował się na pięć zmian w wyjściowym składzie. Miejsce w składzie stracili Kacper Chmielewski, Michał Suda, Tomasz Boczek, Mateusz Żyła i Marcin Pęszor.
- Na bielski stadion po długiej przerwie powrócił w drugiej połowie meczu doping. Kibiców Stali było tym razem wyjątkowo dużo, bo około 700. W 55. minucie wyrzucili oni na murawę confetti i serpentyny, więc na moment trzeba było przerwać mecz.
- Jak nie strzelał to nie strzelał, ale jak już zaczął... Marcin Kocur miał być głównym snajperem bielszczan, jednak pierwszego gola zdobył dopiero dwa tygodnie temu w meczu z Victorią Częstochowa. Trafił więc do siatki w drugim kolejnym meczu na stadionie w Bielsku.
- Na pięć minut przed końcem meczu, Mateusz Żyła, wprowadzony na boisko za strzelca bramki, mógł zostać bohaterem. Były gracz Podbeskidzia dobrze obrócił się z piłką po podaniu Dawida Schie, położył bramkarza, jednak strzelił prosto w niego.
- W drugiej połowie gospodarze mieli sporą przewagę i zasłużyli w tym meczu na zwycięstwo, lecz nie potrafili tego udokumentować.
Spotkanie rozpoczęło się fatalnie dla BKS-u. Już w trzeciej minucie ustawiony na długim słupku Michał Bednarski zgrał piłkę do Tadeusza Tyca, a ten głową z bliska trafił do siatki. Dla urodzonego we Francji zawodnika było to 16. trafienie w 13. występie w tym sezonie. To, że jest bramkostrzelny nie było jednak tajemnicą, a piłkarze BKS-u zostawili go pięć metrów przed bramką kompletnie bez krycia...
Bohater
Tomasz Wawrzyniak był najlepszym zawodnikiem gospodarzy w tym meczu. Dobrze rozgrywał piłkę, bardzo groźnie dogrywał ze stałych fragmentów gry. Przede wszystkim zaliczył jednak asystę przy golu z rzutu rożnego Marcina Kocura. Wawrzyniakowi chciało się grać, a że nie zawsze wychodziło? Na BKS w tej rundzie chęci to już dużo.
Rozczarowanie
Postawa bielszczan na własnym boisku. To bardziej zarzut dotyczący całej rundy, a nie tego konkretnego meczu, bo w starciu z mocną Odrą BKS zaprezentował się przyzwoicie. Fakt jest jednak taki, że Stal w rundzie jesiennej na własnym boisku wygrała tylko dwa mecze, co na drużynę, która była typowana do walki o awans, jest wynikiem wielce mizernym.
Co ciekawego
- Po zeszłotygodniowym blamażu w Węgierskiej Górce, Marek Mandla, trener BKS-u, zdecydował się na pięć zmian w wyjściowym składzie. Miejsce w składzie stracili Kacper Chmielewski, Michał Suda, Tomasz Boczek, Mateusz Żyła i Marcin Pęszor.
- Na bielski stadion po długiej przerwie powrócił w drugiej połowie meczu doping. Kibiców Stali było tym razem wyjątkowo dużo, bo około 700. W 55. minucie wyrzucili oni na murawę confetti i serpentyny, więc na moment trzeba było przerwać mecz.
- Jak nie strzelał to nie strzelał, ale jak już zaczął... Marcin Kocur miał być głównym snajperem bielszczan, jednak pierwszego gola zdobył dopiero dwa tygodnie temu w meczu z Victorią Częstochowa. Trafił więc do siatki w drugim kolejnym meczu na stadionie w Bielsku.
- Na pięć minut przed końcem meczu, Mateusz Żyła, wprowadzony na boisko za strzelca bramki, mógł zostać bohaterem. Były gracz Podbeskidzia dobrze obrócił się z piłką po podaniu Dawida Schie, położył bramkarza, jednak strzelił prosto w niego.
- W drugiej połowie gospodarze mieli sporą przewagę i zasłużyli w tym meczu na zwycięstwo, lecz nie potrafili tego udokumentować.
Polecane