Beskid nie stracił kapitana

03.04.2009
- Izoluję chłopaków od doniesień mówiących o fatalnej sytuacji klubu. Mają się skupiać wyłącznie na tym, co czeka ich na boisku - mówi Karol Michalski, trener Beskidu Skoczów.
Wczoraj portal sportowebeskidy.pl poinformował, że Ireneusz Kościelniak, kapitan Beskidu, rozwiązał swój kontrakt z klubem za porozumieniem stron. Karol Michalski tę informację jednak dementuje. - Każdy z zawodników, jacy widnieją w kadrze, zadeklarował chęć dalszych występów w zespole. Gdybym nie miał pewności, że rzeczywiście spełnią swoje obietnice, to nie mówiłbym o tym na łamach mediów - podkreśla szkoleniowiec III-ligowca. Choć do ubytków nie doszło, nadchodzące miesiące będą dla skoczowian niezwykle trudne.

Zamieszanie wokół klubu nie może wpłynąć pozytywnie na drużynę. - Organizacyjnie wygląda to bardzo źle, ale o podejście piłkarzy do swoich obowiązków jestem spokojny - dodaje Michalski, który wciąż nie ma kontaktu z prezesem Aleksandrem Markiem. Plotki mówią, że sternika Beskidu zatrzymała policja. - Izoluję chłopaków od takich doniesień. Mają się skupiać wyłącznie na tym, co czeka ich na boisku - zaznacza trener beniaminka.

Już jutro ekipa ze Skoczowa podejmie Rozwój Katowice. - To dla nas kolejny etap w walce o utrzymanie w lidze. Cieszy, że wszyscy gracze są w pełni sił - zauważa opiekun skoczowian. Jedynym, który z katowiczanami nie wystąpi, jest "wykartkowany" Patryk Rumiński.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również