Beniaminek III ligi ucieka od strefy spadkowej, ale na "górę" nie patrzy
27.10.2012
Dzisiaj Górnik pokonał na własnym stadionie LZS Piotrówka 1-0. Gola na wagę zwycięstwa zdobył Jacek Wujec. - Najważniejsze, że są kolejne ważne punkty. Fajnie, że oddaliliśmy się od drużyn, które plasują się w dole tabli. Na górę jednak na razie nie patrzymy. Na szczęście nie tracimy tylu bramek, co na początku sezonu. Jak dobrze liczę, to był piąty mecz z rzędu, w którym nie straciliśmy gola - podkreślił trener ekipy z Wesołej, która obecnie zajmuje ósme miejsce i ma sześć punktów przewagi nad strefą spadkową.
Goście mieli kilka okazji do strzelenia bramek. M.in. z rzutu karnego. - Którego sprokurował nasz bramkarz. Na szczęście naprawił swój błąd i obronił go. Wcześniej, po strzale z 40 metrów, piłka trafiła w słupek. Była jeszcze sytuacja sam na sam. Przed przerwą Piotrówka miała ze dwie dogodne sytuacje - wyliczył trener Górnika
- To było nasze najsłabsze spotkanie. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba, druga trochę lepsza. My się cofnęliśmy i szybko kontratakowaliśmy. Podsumowując, w klarownych sytuacjach można powiedzieć, że był remis, ale w przeciągu całego meczu goście mieli optyczną przewagę - skomentował Molek.
Wspomnieć należy o warunkach, w jakich przyszło grać piłkarzom obu drużyn. - Były one bardzo trudne. Padało od wczoraj, była bardzo grząska murawa, na szczęście nie było kałuż. Zawodnicy wspominali, że jesienią jest tu grząsko i stoi woda. Rano się jeszcze zastanawiałem, jak to będzie, czy mecz w ogóle dojdzie do skutku - przyznał opiekun beniaminka III ligi.
Goście mieli kilka okazji do strzelenia bramek. M.in. z rzutu karnego. - Którego sprokurował nasz bramkarz. Na szczęście naprawił swój błąd i obronił go. Wcześniej, po strzale z 40 metrów, piłka trafiła w słupek. Była jeszcze sytuacja sam na sam. Przed przerwą Piotrówka miała ze dwie dogodne sytuacje - wyliczył trener Górnika
- To było nasze najsłabsze spotkanie. Pierwsza połowa w naszym wykonaniu była słaba, druga trochę lepsza. My się cofnęliśmy i szybko kontratakowaliśmy. Podsumowując, w klarownych sytuacjach można powiedzieć, że był remis, ale w przeciągu całego meczu goście mieli optyczną przewagę - skomentował Molek.
Wspomnieć należy o warunkach, w jakich przyszło grać piłkarzom obu drużyn. - Były one bardzo trudne. Padało od wczoraj, była bardzo grząska murawa, na szczęście nie było kałuż. Zawodnicy wspominali, że jesienią jest tu grząsko i stoi woda. Rano się jeszcze zastanawiałem, jak to będzie, czy mecz w ogóle dojdzie do skutku - przyznał opiekun beniaminka III ligi.
Polecane