Atmosfera jest tak dobra, że piłkarze poczekają na nowe umowy
08.07.2009
Na dobry początek serii letnich sparingów piłkarze BKS-u wygrali z "młodym" Ruchem Chorzów. Wbrew obawom, przygotowania do nowego sezonu bielszczanie rozpoczęli bez ubytków. Choć teoretycznie widmo pożegnań z kilkoma podstawowymi graczami nadal istnieje...
Mowa o tej części zespołu, której umowy wygasły wraz z końcem czerwca i przedłużone jak na razie nie zostały. - Z większością tych chłopaków już wkrótce podpiszemy nowe kontrakty - zapewnia Marek Mandla, trener III-ligowca. - Wolałbym oczywiście, aby ta sprawa została już wyjaśniona, ale z drugiej strony widać w tym momencie, jak wszyscy oni bardzo chcą tutaj grać. Cenią sobie panującą u nas atmosferę - dodaje opiekun drużyny z Bielska-Białej.
On sam również zdecydował się zostać. - Przede wszystkim właśnie dla tych młodych ludzi - Mandla raz jeszcze wskazuje na klimat bielskiej szatni. Od poniedziałku przekonują się o nim zresztą kolejni zawodnicy. Trzech spośród nich to bramkarze: Łukasz Wójcicki, Izaak Stachowicz i Marek Żebrowski. Sztab szkoleniowy BKS-u przygląda się również graczom z pola: Michałowi Pawlikowi, Marcinowi Grzywie i Marcinowi Gęsikowskiemu.
Wobec braku osłabień i z perspektywą ewentualnych wzmocnień drużyna będzie należeć do grona głównych kandydatów do mistrzostwa. - Ja myślę tylko o tym, aby wygrać każdy następny mecz. Tylko taką filozofię wyznaję. Ale jak znam moich piłkarzy, to sami postawią sobie za cel mistrzostwo stawki - uśmiecha się Mandla. Trener niedawnego uczestnika barażu o II ligę nie ukrywa, że do szczęścia brakuje mu w kadrze jeszcze paru młodzieżowców.
Mowa o tej części zespołu, której umowy wygasły wraz z końcem czerwca i przedłużone jak na razie nie zostały. - Z większością tych chłopaków już wkrótce podpiszemy nowe kontrakty - zapewnia Marek Mandla, trener III-ligowca. - Wolałbym oczywiście, aby ta sprawa została już wyjaśniona, ale z drugiej strony widać w tym momencie, jak wszyscy oni bardzo chcą tutaj grać. Cenią sobie panującą u nas atmosferę - dodaje opiekun drużyny z Bielska-Białej.
On sam również zdecydował się zostać. - Przede wszystkim właśnie dla tych młodych ludzi - Mandla raz jeszcze wskazuje na klimat bielskiej szatni. Od poniedziałku przekonują się o nim zresztą kolejni zawodnicy. Trzech spośród nich to bramkarze: Łukasz Wójcicki, Izaak Stachowicz i Marek Żebrowski. Sztab szkoleniowy BKS-u przygląda się również graczom z pola: Michałowi Pawlikowi, Marcinowi Grzywie i Marcinowi Gęsikowskiemu.
Wobec braku osłabień i z perspektywą ewentualnych wzmocnień drużyna będzie należeć do grona głównych kandydatów do mistrzostwa. - Ja myślę tylko o tym, aby wygrać każdy następny mecz. Tylko taką filozofię wyznaję. Ale jak znam moich piłkarzy, to sami postawią sobie za cel mistrzostwo stawki - uśmiecha się Mandla. Trener niedawnego uczestnika barażu o II ligę nie ukrywa, że do szczęścia brakuje mu w kadrze jeszcze paru młodzieżowców.
Polecane