Arkadiusz Milik. Z Rozwoju do Ligi Mistrzów
28.10.2014
Swoją karierę zaczynał siedem lat temu w klubie mającym swoją siedzibę na katowickim Brynowie - Rozwoju Katowice. Początkowo na treningi podwoził go trener Mirosław Mogilan, ale młody adept futbolu tak bardzo chciał się uniezależnić, że zdecydował się dojeżdżać z rodzinnych Tychów na treningi do Katowic autobusem. Rozwój w ciągu kilku lat zapewnił młodemu Milikowi taką opiekę i wyszkolenie, że ten jako 17-letni chłopak był już gotowy aby zagrać na poziomie Ekstraklasy w najbardziej utytułowanym polskim klubie w historii - Górniku Zabrze. Młody napastnik bardzo długo nie mógł zaliczyć premierowego trafienia w barwach zabrzańskiego klubu, ale mimo to ówczesny szkoleniowiec Górnika, Adam Nawałka nie zrażał się i uparcie stawiał na Milika. W końcu w 24 kolejce, w meczu przeciwko Koronie Kielce wychowanek Rozwoju Katowice strzelił debiutanckiego gola w Ekstraklasie. Kto by się wtedy spodziewał, że zaledwie trzy lata po debiucie w najwyższej klasie rozgrywkowej Arkadiusz Milik będzie stanowił o sile reprezentacji Polski i Ajaksu Amsterdam? Zapewne niewielu.

foto: Norbert Barczyk/Pressfocus
Po transferze do Bayeru Leverkusen Milik zapowiadał, że to będzie dla niego jedynie przystanek do wielkiej kariery. Szumne zapowiedzi nastoletniego napastnika szybko zderzyły się jednak z rzeczywistością Bundesligi. Najpierw wiosna w Leverkusen, gdzie grywał ogony, albo wcale, a następnie sezon na wypożyczeniu w Augsburgu, zwieńczony zaledwie 2 golami w 18 występach nakazały Milikowi szybko zejść na ziemię. Kiedy wydawało się, że jego kariera może stanąć w miejscu albo nawet nastąpi jej regres, jak w przypadku wielu młodych, polskich talentów wyjeżdżających do zachodnich klubów, przed obecnym sezonem zgłosił się po niego Ajaks Amsterdam. Klub od lat słynący ze świetnej pracy z młodzieżą. To tam wychowano takich piłkarzy jak Johan Cruyff, Frank Rijkaard, Ronald Koeman czy Marco van Basten, a ostatnio otworzono furtki do kariery takim tuzom jak Zlatan Ibrahimović
Trenerem Ajaksu Amsterdam jest kolejna ikona tego klubu, Frank de Boer. Z amsterdamskim klubem dwukrotnie grał w finale Ligi Mistrzów, a w 1995 roku wraz z Edgarem Davidsem, Edwinem van der Sarem czy Clarencem Seedorfem wzniósł w górę Puchar dla najlepszej drużyny Europy.
Jako trener również wiedzie mu się bardzo dobrze. Odkąd w 2010 roku zakotwiczył w Amsterdamie Ajaks rok po roku wygrywa Eredivisie.
Pod okiem takiego szkoleniowca, w takim klubie było niemal pewne, że Arek w końcu odpali. I tak też się stało. Zaczęło się od dwóch bramek w 5 kolejce Eredivisie przeciwko Heracles Almelo. Ajaks wygrał 2-1, a Milik został bohaterem swojego zespołu. Jednak naprawdę głośno o wychowanku Rozwoju zrobiło się po Puhcharowym spotkaniu przeciwko Watergraafsmeer wygranym przez amsterdamczyków 9-0. Polski napastnik strzelił 6 bramek i zanotował 2 asysty. Mówiła o nim nie tylko cała Holandia, ale cała Europa. Jednak najlepsze czekało go w październiku.

foto: Łukasz Laskowski/Pressfocus
Darzący Milika wielkim zaufaniem Adam Nawałka powołał go na październikowe spotkania eliminacji Mistrzostw Europy 2016 przeciwko Niemcom i Szkotom. To właśnie te dwa mecze zapewniły mu rozgłos na cały świat i potwierdzenie dla ekspertów, że posiada wielki talent, a przed nim niewątpliwie wielka kariera. Milik ustrzelił zarówno Niemców jak i Szkotów, ale z pewnością najważniejszą bramką w jego dotychczasowej karierze jest trafienie z Niemcami. To ten gol dał podwaliny pod końcowe zwycięstwo biało-czerwonych.
Po raz kolejny były gracz Górnika Zabrze dał o sobie znać w zeszłym tygodniu, kiedy to najpierw asystował przy bramce Anwara El Ghaziego w przegranym 1-3 pojedynku z FC Barceloną na Camp Nou w Lidze Mistrzów, a później był jednym z głównych architektów ligowego zwycięstwa nad Go Ahead Eagles (po dobitce z jego strzału Ajaxksobjął prowadzenie, a w drugiej połowie sam wpisał się na listę strzelców).
20-letni obecnie Milik ma za sobą niewątpliwie najlepszy okres w swojej karierze, a jego zwieńczeniem jest nominacja do nagrody najlepszego piłkarza Europy do lat 21. Z grona 40 piłkarzy zwycięzcę wybierze 30 dziennikarzy ze Starego Kontynentu. Sama nominacja do nagrody, którą zdobywali Lionel Messi, Wayne Rooney, Mario Goetze czy wychowanek Ajaksu Rafael van der Vaart jest wielkim zaszczytem, ale skoro Arek znalazł się w tym gronie to dlaczego miałby nie wygrać?

foto: Norbert Barczyk/Pressfocus
Po transferze do Bayeru Leverkusen Milik zapowiadał, że to będzie dla niego jedynie przystanek do wielkiej kariery. Szumne zapowiedzi nastoletniego napastnika szybko zderzyły się jednak z rzeczywistością Bundesligi. Najpierw wiosna w Leverkusen, gdzie grywał ogony, albo wcale, a następnie sezon na wypożyczeniu w Augsburgu, zwieńczony zaledwie 2 golami w 18 występach nakazały Milikowi szybko zejść na ziemię. Kiedy wydawało się, że jego kariera może stanąć w miejscu albo nawet nastąpi jej regres, jak w przypadku wielu młodych, polskich talentów wyjeżdżających do zachodnich klubów, przed obecnym sezonem zgłosił się po niego Ajaks Amsterdam. Klub od lat słynący ze świetnej pracy z młodzieżą. To tam wychowano takich piłkarzy jak Johan Cruyff, Frank Rijkaard, Ronald Koeman czy Marco van Basten, a ostatnio otworzono furtki do kariery takim tuzom jak Zlatan Ibrahimović
Trenerem Ajaksu Amsterdam jest kolejna ikona tego klubu, Frank de Boer. Z amsterdamskim klubem dwukrotnie grał w finale Ligi Mistrzów, a w 1995 roku wraz z Edgarem Davidsem, Edwinem van der Sarem czy Clarencem Seedorfem wzniósł w górę Puchar dla najlepszej drużyny Europy.
Jako trener również wiedzie mu się bardzo dobrze. Odkąd w 2010 roku zakotwiczył w Amsterdamie Ajaks rok po roku wygrywa Eredivisie.
Pod okiem takiego szkoleniowca, w takim klubie było niemal pewne, że Arek w końcu odpali. I tak też się stało. Zaczęło się od dwóch bramek w 5 kolejce Eredivisie przeciwko Heracles Almelo. Ajaks wygrał 2-1, a Milik został bohaterem swojego zespołu. Jednak naprawdę głośno o wychowanku Rozwoju zrobiło się po Puhcharowym spotkaniu przeciwko Watergraafsmeer wygranym przez amsterdamczyków 9-0. Polski napastnik strzelił 6 bramek i zanotował 2 asysty. Mówiła o nim nie tylko cała Holandia, ale cała Europa. Jednak najlepsze czekało go w październiku.

foto: Łukasz Laskowski/Pressfocus
Darzący Milika wielkim zaufaniem Adam Nawałka powołał go na październikowe spotkania eliminacji Mistrzostw Europy 2016 przeciwko Niemcom i Szkotom. To właśnie te dwa mecze zapewniły mu rozgłos na cały świat i potwierdzenie dla ekspertów, że posiada wielki talent, a przed nim niewątpliwie wielka kariera. Milik ustrzelił zarówno Niemców jak i Szkotów, ale z pewnością najważniejszą bramką w jego dotychczasowej karierze jest trafienie z Niemcami. To ten gol dał podwaliny pod końcowe zwycięstwo biało-czerwonych.
Po raz kolejny były gracz Górnika Zabrze dał o sobie znać w zeszłym tygodniu, kiedy to najpierw asystował przy bramce Anwara El Ghaziego w przegranym 1-3 pojedynku z FC Barceloną na Camp Nou w Lidze Mistrzów, a później był jednym z głównych architektów ligowego zwycięstwa nad Go Ahead Eagles (po dobitce z jego strzału Ajaxksobjął prowadzenie, a w drugiej połowie sam wpisał się na listę strzelców).
20-letni obecnie Milik ma za sobą niewątpliwie najlepszy okres w swojej karierze, a jego zwieńczeniem jest nominacja do nagrody najlepszego piłkarza Europy do lat 21. Z grona 40 piłkarzy zwycięzcę wybierze 30 dziennikarzy ze Starego Kontynentu. Sama nominacja do nagrody, którą zdobywali Lionel Messi, Wayne Rooney, Mario Goetze czy wychowanek Ajaksu Rafael van der Vaart jest wielkim zaszczytem, ale skoro Arek znalazł się w tym gronie to dlaczego miałby nie wygrać?
Polecane