Andrzej Pluta: Jestem zaskoczony niską frekwencją

03.12.2009
Dla Andrzeja Pluty, zawodnika Anwilu, mecz w Dąbrowie Górniczej był wyjątkowy. Na trybunach pojawiła się bowiem rodzina zawodnika. - Rzadko mają okazję obejrzeć mnie na żywo - mówi.
- Ostatni raz na Górnym Śląsku występowałem 10 lat temu, gdy z Pogonią Ruda Śląska zdobyliśmy piąte miejsce w lidze. To już na prawdę szmat czasu - rozmyśla rzucający obrońca Anwilu. - Szczerze mówiąc jestem zdziwiony tym, że na trybunach pojawiło się tak mało ludzi (ok. 700 osób - przyp. red.). Pamiętam te czasy, gdy ja grałem w klubie z naszego regionu, to hale pękały w szwach - wspomina Pluta. - Dziwię się, że wraz z postępem całej aglomeracji, nie idzie za tym także moda na koszykówkę - dodaje.

Zawodnik odniósł się także, do sytuacji w której to rzekomo oskarżył klub z Dąbrowy o brak dobrej woli i nie zgodzeniu się na przełożenie meczu na wtorek. - To był wymysł dziennikarza. Ja nie jestem od komentowania decyzji klubów. Jestem zawodowcem i nie mam prawa narzekać. Chociaż w ciągu kilku dni byliśmy w Słupsku, Jarosławiu i Dąbrowie Górniczej, to uważam, że to i tak jest drobnostka w porównaniu z tym, co przechodzą kluby I-ligowe - twierdzi były już reprezentant Polski.

Czy dobra postawa drużyn z Górnego Śląska w I lidze pozwoli nam w końcu doczekać się naszego zespołu w ekstraklasie? - Myślę, że Dąbrowa Górnicza podąża w dobrym kierunku. Mają dobry sezon i jeśli nie stanie się nic nieprzewidzianego, to powinni się liczyć w walce o awans, czego im gorąco życzę - podkreśla Pluta, który po chwili uciekł do najbliższych, by choć przez kilka minut z nimi porozmawiać.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również