"Albo się za siebie weźmiemy, albo będą problemy żeby się utrzymać"
05.09.2011
- Nie dopuszczamy do siebie myśli, że mielibyśmy do końca drżeć o zachowanie ligowego bytu. Chcemy, by nasza gra się podobała - mówił Maciej Strożek, trener częstochowian, przed rozpoczęciem rozgrywek. Pierwsze pięć kolejek brutalnie jednak zweryfikowało plany. - Albo mocno się za siebie weźmiemy, albo będziemy mieli bardzo duże problemy, by się w tej lidze utrzymać - mówi wprost.
Victoria wygrała w drugiej kolejce z TOR-em Dobrzeń Wielki. - Wydawało się, że to było przełamanie i wszystko miało iść w dobrym kierunku. Nie idzie... - wzdycha Wojciech Bolechowski, obrońca częstochowian, dla których było to nadal jedyne zwycięstwo w sezonie. - Nie wykorzystujemy sytuacji i rywale nas karzą. W każdym meczu niby wszystko było "na styku", a przegrywaliśmy. Ze Skałką dostaliśmy już w łeb. Tracimy zbyt głupie bramki - dodaje zawodnik.
Blisko rok temu na stadionie w Węgierskiej Górce w roli trenera Victorii debiutował Strożek. Wtedy nie padły bramki. Co się od tego czasu zmieniło w częstochowskim zespole? - Wtedy nie przegraliśmy, a teraz porażka była bardzo wysoka - gorzko uśmiecha się trener. To jednak nie wszystkie zmiany... - Średnia wieku spadła z 28 do 22 lat. Stawiamy na bardzo młodych i niedoświadczonych piłkarzy, przez co płacimy frycowe. Taka jest w tym momencie polityka klubu. Po poprzednim sezonie zostało czterech zawodników, a z podstawowego składu ledwie dwóch. To jest duża zmiana, ale liczę, że z czasem będzie lepiej - mówi trener.
By jednak trochę wzmocnić drużynę, tuż przed zamknięciem okna transferowego wypożyczył Mateusza Kyzioła z Rakowa Częstochowa. - Wydaje mi się, że już w meczu ze Skałką poprawił trochę siłę ognia. Walczył z obrońcami, lecz potrzebuje czasu, bo grał w tej drużynie pierwszy raz. Z każdym kolejnym powinno być lepiej - uważa kończy Maciej Strożek.
Victoria wygrała w drugiej kolejce z TOR-em Dobrzeń Wielki. - Wydawało się, że to było przełamanie i wszystko miało iść w dobrym kierunku. Nie idzie... - wzdycha Wojciech Bolechowski, obrońca częstochowian, dla których było to nadal jedyne zwycięstwo w sezonie. - Nie wykorzystujemy sytuacji i rywale nas karzą. W każdym meczu niby wszystko było "na styku", a przegrywaliśmy. Ze Skałką dostaliśmy już w łeb. Tracimy zbyt głupie bramki - dodaje zawodnik.
Blisko rok temu na stadionie w Węgierskiej Górce w roli trenera Victorii debiutował Strożek. Wtedy nie padły bramki. Co się od tego czasu zmieniło w częstochowskim zespole? - Wtedy nie przegraliśmy, a teraz porażka była bardzo wysoka - gorzko uśmiecha się trener. To jednak nie wszystkie zmiany... - Średnia wieku spadła z 28 do 22 lat. Stawiamy na bardzo młodych i niedoświadczonych piłkarzy, przez co płacimy frycowe. Taka jest w tym momencie polityka klubu. Po poprzednim sezonie zostało czterech zawodników, a z podstawowego składu ledwie dwóch. To jest duża zmiana, ale liczę, że z czasem będzie lepiej - mówi trener.
By jednak trochę wzmocnić drużynę, tuż przed zamknięciem okna transferowego wypożyczył Mateusza Kyzioła z Rakowa Częstochowa. - Wydaje mi się, że już w meczu ze Skałką poprawił trochę siłę ognia. Walczył z obrońcami, lecz potrzebuje czasu, bo grał w tej drużynie pierwszy raz. Z każdym kolejnym powinno być lepiej - uważa kończy Maciej Strożek.
Polecane