Adam Bensz bohaterem Skry. "Musimy mu za to dziękować"

31.10.2011
W pojedynku beniaminków III ligi śląsko-opolskiej, Skra Częstochowa prowadziła z Przyszłością Rogów już 2-0, ale najpierw goście strzelili kontaktową bramkę, a w 90. minucie wykonywali rzut karny...
- W ostatniej akcji piłka nieuchronnie zmierzała do siatki, ale obrońca rzucił się jak bramkarz i ją zatrzymał - mówi o "ręce" Mateusza Bika, Tomasz Sosna, trener gości. Do piłki ustawionej na 11. metrze podszedł Robert Żbikowski, jednak jego uderzenie sparował Adam Bensz. - Za tę interwencje musimy mu dziękować. Zdobyliśmy bardzo ważne trzy punkty - chwalił bramkarza Jan Woś, trener częstochowian.

Co ciekawe, gospodarze obie bramki zdobyli w podobny sposób. - Bliźniacze sytuacje. Daliśmy się rywalowi zbyt łatwo obrócić w polu karnym. To niedopuszczalne. Przed przerwą graliśmy zbyt spokojnie. Nie wiem z czego to samouspokojenie wynikało, bo sytuacja w tabeli przecież nas do niego nie upoważnia. Za II połowę mogę już chłopaków pochwalić - podkreślał Sosna. - Nie zasłużyliśmy na porażkę - dodał.
źródło: Sport

Przeczytaj również