Victoria przebyła najszybszą drogę z piłkarskiego nieba do piekła

10.08.2009
Kiedy w 20 minucie sobotniej konfrontacji TOR-u Dobrzeń Wielki z Victorią Chróścice było 2-0 dla gości, nikt nie przypuszczał, że będą schodzić z boiska pokonani. A jednak!
Jak to możliwe? - Sami do tej pory nie wiemy jak to się stało. Tym bardziej, że przy dwubramkowym prowadzeniu w dalszym ciągu stwarzaliśmy sobie sytuacje - relacjonuje Łukasz Spórna, pomocnik Victorii. - O wyniku zadecydowały stałe fragmenty gry. To właśnie po nich rywal doprowadził do wyrównania - kręci głową 24-latek. Później TOR zadał jeszcze decydujące trafienie i w obozie miejscowych zapanowała euforia.

Zarówno wychowanek Concordii Knurów, jak i jego koledzy z drużyny nie tak wyobrażali sobie inaugurację rozgrywek w III lidze. - Po meczu atmosfera w szatni nie była wesoła. Dopiero dzisiaj będziemy dyskutować nad tym, co wydarzyło się w sobotę. Nie pozostaje nam nic innego, jak tylko zapomnieć o feralnym początku i wyciągnąć wnioski. Liga przecież dopiero wystartowała - dodaje Łukasz Spórna.
autor: Krzysztof Dębowski

Przeczytaj również