Szkoleniowiec "czerwonej latarni" III ligi może spać spokojnie

24.09.2009
- Mam do piłkarzy pretensje o to, że nie realizują w pełni założeń trenera. Zarówno w meczach, jak i podczas treningów - mówi Roland Lisowski, prezes Victorii Chróścice, ostatniej drużyny III ligi.
- Marzy mi się miejsce w pierwszej piątce - mówił przed rozpoczęciem sezonu trener Dariusz Wolny. Swoje ambicje musi jednak szybko zweryfikować. Na ten moment cel nr 1 w Chróścicach to wyciągnięcie zespołu z dna tabeli. Tam Victoria znalazła się m.in. za sprawą porażek we wszystkich czterech pojedynkach na swoim obiekcie. Do tak fatalnej postawy na własnym terenie żaden z ligowych rywali nie jest w stanie choćby się zbliżyć.

Ale Wolny na wylocie wcale nie jest. Władze klubu nie zamierzają też stawiać mu jakiegokolwiek ultimatum. - Do tematu podchodzimy bardzo spokojnie. Pamiętamy, że rok temu też początkowo nam nie szło. Zaczęliśmy przecież od czterech spotkań bez zwycięstwa. Ale potem było już znacznie lepiej - przypomina prezes Roland Lisowski. Nie oznacza to, że stara się bronić zawodników. Mało tego. Zarzuca im i to całkiem sporo.

- Mam do nich pretensje o to, że nie realizują w pełni założeń szkoleniowca. Zarówno w meczach, jak i podczas treningów. Nie widzę też pełnego zaangażowania - przyznaje Lisowski. O swoich uwagach "sternik" Victorii poinformował zresztą zespół w szczerej rozmowie.
autor: Kamil Kwaśniewski

Przeczytaj również