Skałka - Chróścice 2-0. Męczarnie Skałki, przesądził kuriozalny błąd

08.05.2010
- Zagraliśmy dzisiaj dość słabe spotkanie, ale sztuką jest wygrać, kiedy nie jest się w najwyższej dyspozycji - chwalił swoją drużynę trener Adam Nocoń po wymęczonej wygranej z Victorią.
Początek meczu wcale nie wskazywał, że w Skałka jest w słabej formie. Minęło ledwie sześć minut, a piłka już dwa razy odbijała się od słupka. Najpierw strzelił z rzutu wolnego świetnie dysponowany Marcin Kondzielnik, a chwilę później Jan Belianczin. Gospodarze świetnie wykonywali stałe fragmenty gry, co przyniosło efekt jeszcze w pierwszej połowie. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego, do bezpańskiej piłki dopadł lewy obrońca gospodarzy - Salah Sibouih i pewnym strzałem wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Później gra wyrównała się. Będący w dolnych rejonach tabeli piłkarze z Chróścic nie mieli kompleksów i zepchnęli do defensywy zawodników Adama Noconia. - W pierwszej połowie dyktowaliśmy warunki i w szatni powiedzieliśmy sobie, że nie możemy stracić gola. Wcale nie było to takie łatwe, bo Victoria rozgrywała piłkę i momentami groźnie atakowała - chwalił rywali Joachim Mikler. Najlepszą okazję goście mieli na 17 minut przed końcem, gdy Tomasz Zieliński huknął z dystansu minimalnie nad poprzeczką.

Żabniczanie wyraźnie grali na utrzymanie wyniku. Kamil Korepta zmarnował stuprocentową sytuację, a na domiar złego z boiska wyleciał za symulowanie faulu Rafał Łybyk. Dramat faworyta wisiał w powietrzu, bo takie sytuacje najczęściej kończą się utratą gola w końcówce. Zamiast tego, już w doliczonym czasie gry, doszło do kuriozalnej sytuacji. - Jeden z naszych obrońców walczył przy linii końcowej z napastnikiem gospodarzy (Emmanuel Ohagwu - przyp.red.). W końcu podał do bramkarza. Niestety, Krzysiek myślał, że piłka wyszła już za boisko i ma rozpocząć z piątki - opisywał zdarzenie Bartłomiej Zięba. Golkiper gości się pomylił, złapał futbolówkę po podaniu od swojego obrońcy. Sędzia podyktował rzut wolny pośredni z... czterech metrów, który potężnym strzałem pod poprzeczkę, na zwycięską bramkę zamienił Belianczin.
autor: Michał Trela

Przeczytaj również