Zna tą drużynę doskonale i to może pomóc zdobyć pierwsze punkty
04.10.2009
NMC Powen przegrał pierwsze cztery mecze ligowe i jego sytuacja jest nie do pozazdroszczenia. - Mamy trudną sytuację, ale nikt w zespole nie zamierza się poddawać. Nadal mamy bojowe nastawienie. Teraz już nie możemy patrzeć na to, z kim gramy. Musimy starać się o punkty, nawet z silniejszymi zespołami - podkreśla Robert Nowakowski, szkoleniowiec zabrzan. A przed jego zespołem właśnie kolejne z takich spotkań.
O jakąkolwiek zdobycz z Azotami będzie niezwykle ciężko. - Puławy faktycznie mają już pięć punktów, ale jeśli spojrzymy na ich terminarz, to zdobyli to, co było w ich wypadku koniecznością. Wygrali z Nielbą i AZS-em AWFiS-em Gdańsk, czyli zespołami typowanymi do spadku. Na plus mogą sobie tylko zapisać remis z Zagłębiem w Lubinie - wyjaśnia trener NMC Powen. Inna sprawa, że właśnie z zespołem z Wągrowca i "Akademikami" zabrzanie polegli na własnym parkiecie...
- To prawda, aczkolwiek pokutujemy teraz za ubiegły sezon. Nasza grupa była zdecydowanie słabsza od tej drugiej i w rezultacie brakowało nam przez cały rok spotkań na wysokim poziomie. Teraz przy wyrównanych meczach przegrywamy końcówki - tłumaczy Nowakowski.
Akurat obecny szkoleniowiec NMC Powen nie jest w Puławach postacią animową. Jeszcze dwa sezony temu bronił barw Azotów. Jednak miejscowi działacze nie postanowili przedłużać z nim kontraktu i w ten oto sposób trafił do... Zabrza, gdzie od razu zaproponowano mu poprowadzenie zespołu. - To już jest zamknięty etap mojego życia. Nie zamierzam na nikim się mścić. Taką decyzję podjęli wówczas "sternicy" klubu z Puław i to było ich prawo. W każdym razie byłoby miło tam wygrać - uśmiecha się popularny "Kosa".
To, że Nowakowski grał na Kujawach powoduje, że bardzo dobrze zna miejscowy zespół. - Siłą Azotów jest w zasadzie piątka zawodników. Dwaj bramkarze: Stęczniewski i Wyszomirski oraz Lasoń, Zinchuk i Zydroń - charakteryzuje rywala. Akurat Remigiusz Lasoń powinien być dobrze znany kibicom na Śląsku, bo to właśnie grając w Zabrzu i Piekarach Śląskich dał się poznać jako bardzo dobry szczypiornista.
Azoty Puławy - NMC Powen Zabrze
niedziela, 18:00
O jakąkolwiek zdobycz z Azotami będzie niezwykle ciężko. - Puławy faktycznie mają już pięć punktów, ale jeśli spojrzymy na ich terminarz, to zdobyli to, co było w ich wypadku koniecznością. Wygrali z Nielbą i AZS-em AWFiS-em Gdańsk, czyli zespołami typowanymi do spadku. Na plus mogą sobie tylko zapisać remis z Zagłębiem w Lubinie - wyjaśnia trener NMC Powen. Inna sprawa, że właśnie z zespołem z Wągrowca i "Akademikami" zabrzanie polegli na własnym parkiecie...
- To prawda, aczkolwiek pokutujemy teraz za ubiegły sezon. Nasza grupa była zdecydowanie słabsza od tej drugiej i w rezultacie brakowało nam przez cały rok spotkań na wysokim poziomie. Teraz przy wyrównanych meczach przegrywamy końcówki - tłumaczy Nowakowski.
Akurat obecny szkoleniowiec NMC Powen nie jest w Puławach postacią animową. Jeszcze dwa sezony temu bronił barw Azotów. Jednak miejscowi działacze nie postanowili przedłużać z nim kontraktu i w ten oto sposób trafił do... Zabrza, gdzie od razu zaproponowano mu poprowadzenie zespołu. - To już jest zamknięty etap mojego życia. Nie zamierzam na nikim się mścić. Taką decyzję podjęli wówczas "sternicy" klubu z Puław i to było ich prawo. W każdym razie byłoby miło tam wygrać - uśmiecha się popularny "Kosa".
To, że Nowakowski grał na Kujawach powoduje, że bardzo dobrze zna miejscowy zespół. - Siłą Azotów jest w zasadzie piątka zawodników. Dwaj bramkarze: Stęczniewski i Wyszomirski oraz Lasoń, Zinchuk i Zydroń - charakteryzuje rywala. Akurat Remigiusz Lasoń powinien być dobrze znany kibicom na Śląsku, bo to właśnie grając w Zabrzu i Piekarach Śląskich dał się poznać jako bardzo dobry szczypiornista.
Azoty Puławy - NMC Powen Zabrze
niedziela, 18:00
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych