Zmiany w Ruchu Chorzów. Grudka i Samsel odchodzą

25.05.2009
Okres transferowy w piłce ręcznej dopiero się zaczął, a z Ruchu odchodzą już dwie szczypiornistki. - Poradzimy sobie - zapewnia Klaudiusz Sevković, prezes Ruchu.
Zarówno Edycie Grudce, jak i Monice Samsel kończą się z końcem maja umowy z Ruchem, jednak powody ich rozstania z klubem są zgoła odmienne. - Edyta oznajmiła, że chce się rozwijać. Jest przecież młodą zawodniczką. Szanujemy jej decyzję - mówi prezes klubu. Najprawdopodobniej kolejną przystanią Grudki będzie Elbląg.

O graniu w piłkę ręczną na razie musi zapomnieć Monika Samsel. - Zawieszam na rok uprawianie sportu. Zobaczymy, co będzie za 12 miesięcy. Na razie problemy z barkiem nie pozwalają mi na występy. Nie mam wyboru. Skupiam się na zdrowiu. Ono dla mnie teraz jest najważniejsze - oznajmia ambitna zawodniczka. Pocieszające dla kibiców Ruchu jest to, że coraz lepiej radząca sobie młodzież z Chorzowa powinna uzupełnić luki.

- Mamy u siebie drużynę juniorek, z której systematycznie najlepsze ogniwa będą trafiać do pierwszego zespołu - dodaje Sevković, który zaznacza, że na razie o głośnych transferach nie ma mowy. Szansę gry w lidze dostanie więc chociażby 17-letnia obrotowa Żaneta Sucheta. - Utalentowana dziewczyna. Będzie miała swoje okazje. Powinna się przebić - uważa trener Ruchu, Marcin Księżyk.

Działacze pracują obecnie nad budżetem na nowy sezon i transferów z zewnątrz można się ewentualnie spodziewać w późniejszym okresie. Wtedy, gdy będzie wiadomo, na kogo chorzowian stać. - Nie chcemy popełniać błędów innych klubów - zaznacza "sternik" Ruchu. W ostatnich dniach z ekipą Księżyka trenowała utalentowana Natalia Osiak, szczypiornistka SMS Gliwice, wypożyczona do Tarnowa. - To leworęczna zawodniczka, a takich nigdy za wiele - ocenia trener chorzowskiej "siódemki". Na razie jednak na przeszkodzie stanęły pieniądze, a konkretnie ich brak.

Drużyna z Chorzowa trenować będzie do 10 czerwca. Po urlopach spotka się ponownie 13 lipca. Wtedy też inne zagadki personalne być może zostaną rozwiązane.
autor: DAN

Przeczytaj również