Zgoda - Wrocław 29-25. Przerwa zadecydowała o wygranej rudzianek!

28.10.2009
Zgoda zagrała jedno z najsłabszych spotkań w tym sezonie, ale mimo to zwyciężyła. Tym samym odniosła już szóstą wygraną z rzędu!
Kluczowym momentem dla losów pojedynku z "siódemką" z Wrocławia była przerwa. - Wtedy dotarło do nas, że możemy to spotkanie przegrać. W jaki sposób uświadomił nam to trener? To niech już pozostanie naszą tajemnicą - uśmiechała się po końcowej syrenie Anna Świszcz, najskuteczniejsza - obok Gleń - zawodniczka w rudzkiej ekipie. - W przerwie było spokojnie, nic się nie działo. Przypomniałem tylko dziewczynom, że w 30 minut meczu się nie wygrywa - sprecyzował Dariusz Olszewski.

Po pierwszej połowie trener Zgody miał jednak prawo być wzburzony. Rudzianki ani razu nie prowadziły, skutecznie goniły wynik jedynie do 10 minuty. Na parkiecie dominowały wrocławianki, które głownie za sprawą Wynnyk i Antoszewskiej dziurawiły bramkę gospodyń. - Byłyśmy zbyt rozkojarzone. Zagrałyśmy ponadto słabo w obronie, zbyt sennie. Od początku zauważyłyśmy, że nie prezentujemy się tak jak powinnyśmy. Co więcej, rywal spisywał się dobrze. Nie zlekceważyłyśmy jednak wrocławianek - zaznaczała Świszcz, która zdobyła pierwszą bramkę dla Zgody w tym pojedynku.

Rudzianki przed przerwą popełniały proste błędy. W ogóle nie wykorzystywały skrzydeł, prezentowały mizerną skuteczność. Nawet pewna w rzutach karnych Gleń tym razem nie miała swego dnia. - Brakowało w naszych akcjach takiego depnięcia. Niewykorzystane sytuacje plus straty - to wszystko spowodowało niekorzystny wynik po pierwszej odsłonie - ocenił szkoleniowiec Zgody.

W drugiej połowie rudzianki wzięły się za odrabianie strat, w czym pomogła wprowadzona w trakcie meczu Latyshevska. Ukrainka ożywiła grę, a zmęczone rywalki już nie grały z taką konsekwencją. Na kwadrans przed końcem spotkania Zgoda po raz pierwszy objęła prowadzenie (23-22), którego już nie oddała do. - Zabrakło nam kilku podstawowych zawodniczek, z którymi w składzie mogłyśmy tu wywalczyć korzystny rezultat - rzuciła na odczepne Beata Skalska. - To był bardzo trudny pojedynek. Najważniejsze jednak są punkty - odetchnął z ulgą Olszewski.
źródło: DAN

Przeczytaj również