Zgoda - Start 36-29

01.02.2009
W Rudzie Śląskiej niespodzianki nie było. Szczypiornistki Zgody zgodnie z przypuszczeniami pokonały Start Elbląg. - Mecz do łatwych jednak nie należał - podkreślała wyróżniająca się aktorka niedzielnego widowiska, Katarzyna Gleń.
Pierwsze dwadzieścia minut spotkania było bardzo wyrównane. Żadna z drużyn nie potrafiła wypracować większej niż dwubramkowej przewagi. Dopiero pod koniec odsłony po serii celnych rzutów Joanny Wagi rudzianki odskoczyły na wynik 16-10. Start jednak nie rezygnował i jeszcze przed zejściem do szatni odrobił lwią część strat.

Rudziankom w tym wypadku nie pomogła nawet reprymenda trenera Krzysztofa Przybylskiego. - Cały czas pracujemy nad tym, by przestoje w grze się nam nie zdarzały, by dziewczyny
grały równo. Nie od razu jednak Kraków zbudowano - przypominał stara prawdę szkoleniowiec.

Być może wpływ na grę Zgody miały także kłopoty z zegarem. Z tej przyczyny w ostatnich minutach przed przerwą kilkakrotnie grę przerywano. - Mnie osobiście to dekoncentrowało. Ale już też taki jest nasz urok, że te przestoje nam się zdarzają. Cały czas jednak nad tym pracujemy - mówiła Katarzyna Gleń.

Druga połowa rozpoczęła się od mocnego uderzenia Zgody. Rudzianki po niespełna kwadransie gry prowadziły już 28-18 i powoli mogły przyjmować gratulacje za kolejne zwycięstwo. W tym okresie u gospodyń wyróżniała się właśnie Katarzyna Gleń oraz Barbara Jasińska. - Dobrze poczynaliśmy sobie w obronie i w szybkim ataku. To nasza silna strona. Mam sprytne zawodniczki, które radzą sobie jeden na jeden. Gorzej natomiast wychodzi nam gra pozycyjna. Ze Startem ogólnie natomiast zagraliśmy przyzwoite zawody - posumował Przybylski.
autor: DAN

Przeczytaj również