Zgoda - Ruch 33-23. Chorzowianki sparaliżowała publiczność?

26.09.2009
- Już rozgrzewka pokazała, że nie będzie dobrze - wyznał Marcin Księżyk. Trener chorzowianek za duży atut przeciwnika wskazał... kibiców. Ich liczna obecność sparaliżowała "Niebieskie".
- W momencie kiedy dostawały piłki do ręki, widać było, że coś będzie nie tak. Zapewne kłopot leżał w stresie. Musimy pracować nad mentalnością - wyznał Księżyk, dodając jednocześnie, że nie będzie w tej kwestii korzystał z usług psychologa.

Rudzianki jedynie w pierwszym kwadransie pozwoliły sąsiadkom zza miedzy zachować nadzieje na korzystny rezultat. - Coś szwankowało - ocenił Dariusz Olszewski. Później jego zawodniczki przyspieszyły grę oraz zagrały skuteczniej pod obiema bramkami. Imponowała zwłaszcza gra trójki: Gleń - Kucińska - Mrozek. - Wszystkie zagrałyśmy super, zwłaszcza w obronie. Ruch się odgrażał, że w końcu wygra na naszym terenie, ale nadal nie potrafi tego zrobić i mam nadzieję, że tak pozostanie - powiedziała Katarzyna Gleń.

W drugiej połowie przewaga gospodyń wynosiła nawet czternaście trafień. - Myślałam, że Ruch postawi nam poprzeczkę wyżej. Spodziewałyśmy się meczu walki, a tej w zasadzie nie było - podsumowała Justyna Weselak, która pierwsze swe kroki stawiała na parkiecie w Chorzowie. - Zawsze gramy do końca, dlatego tak wysoko pokonaliśmy Ruch - dodał trener Dariusz Olszewski.

- Zrealizowaliśmy przedmeczowe założenia w dziesięciu procentach - kręcił głową Marcin Księżyk.
autor: DAN

Przeczytaj również