Zgoda - Łączpol 25-28. Ambitne rudzianki odpadają z walki o medale
16.03.2010
Pierwsze spotkanie zakończyło się wygraną Łączpolu 32-27, więc aby myśleć o medalach Zgoda musiała wygrać na własnym parkiecie. Zadanie nie było łatwe, gdyż gdynianki w rundzie zasadniczej dwa razy okazywały się lepsze.
W pierwszej połowie kibice oglądali bardzo zacięte widowisko, a prowadzenie zmieniało się z minuty na minutę. Szczypiornistki Zgody były ambitne, nie odpuszczały żadnej piłki. Grały poprawnie w obronie lecz brakowało im zimnej krwi przy wykończeniu akcji. Przyjezdne z kolei popełniały sporo błędów, zwłaszcza w defensywie. Nawet kiedy zespół z Gdyni grał w przewadze, bielszowiczanki nie przestawały walczyć. W 17. minucie z rzutu karnego nie dała się pokonać bramkarka Zgody, Łakomska. Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy, podopieczne Dariusza Olszewskiego wyszły na dwubramkowe prowadzenie, które udało się utrzymać do końca pierwszej części. Nic nie zapowiadało tego, co stało się po zmianie stron...
Zgoda fatalnie rozpoczęła drugą odsłonę meczu. W poczynania "Biało-Niebieskich" wkradł się chaos, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Gdynianki łatwo zdobyły trzy bramki w dwie minuty i wyszły na prowadzenie. W 35. minucie, przy stanie 11-13, karę dwóch minut dostała zawodniczka z Gdyni, jednak bielszowiczanki zamiast wykorzystać przewagę, traciły kolejne bramki. Łączpol wyszedł na pięciobramkowe prowadzenie. W 44. minucie sygnał do ataku dała skrzydłowa, Obruśnik. Zgoda zdobyła dwie bramki z rzędu i wydawało się, że sprawa końcowego rezultatu jest jeszcze otwarta. Niestety, gdyńska drużyna nie dała sobie odebrać prowadzenia i to Łączpol będzie bił się w dalszej fazie rozgrywek o medale. Zawodniczkom Zgody Ruda Śląska pozostaje walka o miejsca V-VIII.
W pierwszej połowie kibice oglądali bardzo zacięte widowisko, a prowadzenie zmieniało się z minuty na minutę. Szczypiornistki Zgody były ambitne, nie odpuszczały żadnej piłki. Grały poprawnie w obronie lecz brakowało im zimnej krwi przy wykończeniu akcji. Przyjezdne z kolei popełniały sporo błędów, zwłaszcza w defensywie. Nawet kiedy zespół z Gdyni grał w przewadze, bielszowiczanki nie przestawały walczyć. W 17. minucie z rzutu karnego nie dała się pokonać bramkarka Zgody, Łakomska. Na sześć minut przed końcem pierwszej połowy, podopieczne Dariusza Olszewskiego wyszły na dwubramkowe prowadzenie, które udało się utrzymać do końca pierwszej części. Nic nie zapowiadało tego, co stało się po zmianie stron...
Zgoda fatalnie rozpoczęła drugą odsłonę meczu. W poczynania "Biało-Niebieskich" wkradł się chaos, co skrzętnie wykorzystały rywalki. Gdynianki łatwo zdobyły trzy bramki w dwie minuty i wyszły na prowadzenie. W 35. minucie, przy stanie 11-13, karę dwóch minut dostała zawodniczka z Gdyni, jednak bielszowiczanki zamiast wykorzystać przewagę, traciły kolejne bramki. Łączpol wyszedł na pięciobramkowe prowadzenie. W 44. minucie sygnał do ataku dała skrzydłowa, Obruśnik. Zgoda zdobyła dwie bramki z rzędu i wydawało się, że sprawa końcowego rezultatu jest jeszcze otwarta. Niestety, gdyńska drużyna nie dała sobie odebrać prowadzenia i to Łączpol będzie bił się w dalszej fazie rozgrywek o medale. Zawodniczkom Zgody Ruda Śląska pozostaje walka o miejsca V-VIII.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych