Zgoda - Łączpol 23-31. Rudzianki wytrzymały 20 minut

05.09.2009
Tylko przez ponad kwadrans zawodniczki Zgody toczyły wyrównany bój z gdyńską "siódemką". - Popełniłyśmy kilka prostych błędów i stąd taka strata - oceniła najlepsza z gospodyń, Katarzyna Gleń.
Skrzydłowa Zgody Ruda Śląska w pojedynku z Vistalem Łączpol Gdynia była bezwzględna. Zdobyła dziewięć bramek, wykorzystując wszystkie rzuty karne. - Niedosyt jednak po takim występie pozostaje. Gdyby nie te proste błędy, była szansa na walkę o korzystny rezultat - gdybała po meczu Katarzyna Gleń.

Kibice zgromadzeni na hali w Rudzie Śląskiej jedynie do 20 minuty liczyli, że będą świadkami sensacji. Rudzianki w początkowej fazie meczu prowadziły trzema bramkami, jednak gdynianki głównie za sprawą Moniki Aleksandrowicz i Karoliny Szwed pod koniec pierwszej połowy wyszły na prowadzenie. - Niepotrzebne były jednak te nerwy z początku spotkania.Moje zawodniczki chyba za bardzo chciały i stąd te błędy. Gdyby zagrały dokładniej, to byśmy prowadzili od początku - podsumował trener, Jerzy Ciepliński, którego podopieczne w pierwszej odsłonie raz po raz ostrzeliwały bramkę Weroniki Mieńko. - W kilku sytuacjach mogła zachować się inaczej - ocenił występ kadrowiczki, selekcjoner reprezentacji Krzysztof Przybylski.

Po przerwie rudzianki już nie osiągnęły korzystnego wyniku, popełniając bardzo często błędy zarówno w obronie, jak i w ataku.- Ciężko się grało przeciwko rywalkom, które miały przewagę fizyczną i które stawiały tak wysoki mur. Gdybyśmy jednak zapewne zagrały lepiej w obronie, wtedy byłaby szansa na wyprowadzenie dokładniejszych kontrataków - Katarzyna Gleń nie mogła odżałować porażki na starcie ligowych zmagań.

Przed meczem doszło do miłej uroczystości. Władze Zgody oficjalnie pożegnały Olenę Pohrebniak, która przez osiem lat z sukcesami reprezentowała rudzki klub, zdobywając w tym czasie między innymi dwukrotnie Puchar Polski. - Łezka się w oku zakręciła. Wiele tu przeżyłam, cudowne chwile - podsumowała sympatyczna Ukrainka.
autor: DAN

Przeczytaj również