Zgoda - KSS Kielce 31-21. Potrzeba im było mądrych słów trenera

09.12.2009
Po zwycięstwie nad KSS Kielce szczypiornistki z Rudy Śląskiej są już w 1/4 finału Pucharu Polski. - Niepokoi jednak nasza skuteczność - zauważył Dariusz Olszewski, trener Zgody.
Rudzianki w spotkaniu pucharowym z niżej notowanym rywalem z Kielc zagrały w mocno rezerwowym składzie. Szansę gry otrzymały szczypiornistki, które w tym sezonie nie grały za wiele bądź dopiero wchodzą do drużyny po kontuzjach. - Nie powiem, która zawodniczka wykorzystała swoją szansę, a która nie. Cała drużyna wygrywa, cała przegrywa - mówił po meczu trener Zgody, który w pierwszej połowie z ogromnym zdenerwowaniem spoglądał na to, co się działo na parkiecie.

Jego podopieczne co prawda tylko na początku spotkania przegrywały (1-3 w 4. minucie), jednak przez całą pierwszą połowę wynik oscylował wokół remisu. Byłoby zapewne jeszcze gorzej, ale dobrze prezentowała się Natalia Tarnowska. - Jestem z siebie bardzo zadowolona, choć kilku sytuacji i tak nie wykorzystałam - oceniła wychowanka Sośnicy Gliwice.

Drugą połowę Zgoda rozpoczęła w teoretycznie najsilniejszym składzie. Efekt? Przewaga rudzianek zaczęła powoli, acz systematycznie rosnąć. - Do spotkania chyba nie przystąpiłyśmy odpowiednio zmobilizowane. W przerwie trener powiedział nam kilka mądrych słów do serca, same się również dodatkowo zmobilizowałyśmy - zdradziła inny z powodów metamorfozy Tarnowska. Kielczankom, z czasem grającym już bez wiary w sukces, nie pomogła nawet Rosińska, najskuteczniejsza zawodniczka spotkania. - W pierwszej połowie grałyśmy konsekwentnie. Gdy przestałyśmy tak grać, to wszystko legło w gruzach. A tyle mówiłyśmy przed meczem o konsekwencji... Niestety, czasem nasza młodość daje się nam we znaki. Zgoda, pomimo że to tez młoda ekipa, jest zbyt ograna. by tego nie wykorzystać - podsumowała pucharową rywalizację zawodniczka z Kielc.

Rudzianki pewnie wygrały, jednak trener po końcowej syrenie kręcił głową z niezadowolenia. Skuteczność zatrważająca, zwłaszcza niewykorzystywanie sytuacji sam na sam budzi mój niepokój. Lepszy rywal pewnie by wykorzystał naszą nieskuteczność. Mogliśmy zdobyć nawet 10 bramek więcej - podsumował Olszewski, dodając, że w następnej rundzie pucharowych zmagań nie ma wymarzonego rywala. - Będę jednak zadowolony, jeżeli nie zagramy z mistrzem Polski z Lublina i z Zagłębiem - dodał na koniec.
autor: DAN

Przeczytaj również