Zabrzanie spodziewali się problemów, goście modlili się o zdrowie bramkarza

04.09.2014
Chociaż spotkanie Górnika Zabrze ze Śląskiem Wrocław zakończyło się pięciobramkową wygraną "Trójkolorowych", to jednak kibice przez długi fragment spotkania mogli obawiać się o końcowy wynik.
Łukasz Laskowski/Pressfocus
Beniaminek zagrał dobrze, ale w końcówce opadł z sił i dzięki temu zabrzanie odjechali na bezpieczną odległość. - Górnik wygrał zasłużenie. Staraliśmy się w miarę naszych możliwości przeciwstawić się wszystkim problemom, ale nie do końca nam się to udawało. Mieliśmy trochę za dużo kar, przez naszą głupotę, albo może przez zbyt pochopne sędziowanie. W drugiej połowie opadliśmy z sił i gospodarze wyszli na spokojnie prowadzenie. Udowodniliśmy, że stać nas na wiele, ale jeszcze dużo musimy poprawić - przyznał trener Śląska, Piotr Przybecki.

Najlepszym zawodnikiem wrocławian był bramkarz Marcin Schodowski, który odbił sporo piłek. Szkoleniowiec gości drżał o jego zdrowie nie tylko z powodu jego dobrej dyspozycji, ale też... z racji braku w składzie drugiego golkipera! - Nie zdążyliśmy zgłosić Aljosę Cudicia - wyjaśnił brak w kadrze Przybecki, który niedawno dopiero co skończył karierę zawodnika.

Z rezerwowego bramkarza mógł za to skorzystać Patrik Liljestrand. Jego decyzja o wpuszczeniu między słupki Sebastiana Kickiego była jedną z kluczowych w tym spotkaniu. - Cieszymy się z dwóch punktów, ale nasza gra była katastrofalna. Śląsk rozegrał bardzo dobry mecz, sprawiał nam duże problemy. Świetnie bronił ich bramkarz. Spodziewałem się problemów, bo to początek sezonu, byliśmy w roli faworyta. Na szczęście dobrze spisał się Kicki - ocenił pojedynek Szwed.

Teraz zabrzański zespół przygotowuje się do meczu w Pucharze EHF. To właśnie przez sobotnie starcie z Zomimakiem Strumica Górnik rozpoczął sezon wcześniej niż inne drużyny.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również