Zabrzanie mogą poczuć się jak zawodnicy z Kielc czy Płocka

21.02.2014
Szczypiorniści Górnika Zabrze już dzisiaj zameldują się w hotelu w Odorhei. Czasu do meczu jest więc sporo, ale trzeba pamiętać, że "Trójkolorowi" muszą w końcu chwilę odpocząć po ostatnich meczach.
Norbert Barczyk/Pressfocus
Piłkarze ręczni Górnika w środę rano wyjechali do Legionowa, by wieczorem rozegrać mecz z miejscowym KPR-em. Tuż po nim wrócili do Zabrza (podróż w dwie strony zajęła 12 godzin), odespali i od razu pojawili się w hali "Pogoń", by odbyć trening i udać się w podróż do Rumunii, gdzie w niedzielę rozegrają rewanżowe spotkanie 1/8 Challenge Cup.

- Gramy dopiero w niedzielę, więc zostaje cała sobota na wybadanie miejscowych warunków. Trochę historia jak z Płocka czy Kielc - Wisła i Vive też ledwo wracają z jednego meczu i już jadą na kolejny - porównuje Kamil Mokrzki, rozgrywający Górnika.

Dzięki temu, że zabrzanie już wczoraj ruszyli do Transylwanii, zyskali jeden dzień, który będą mogli wykorzystać na aklimatyzację w nowym miejscu. Być może to się okaże kluczem do awansu. Przypomnijmy, że Górnik w pierwszym meczu przegrał jedną bramką. - Na pewno mamy wielką szansę wygrać i o to zamierzamy powalczyć. Potem znowu odpoczniemy od grania dwa razy w tygodniu, więc na pewno będzie spora mobilizacja do tego ostatniego wysiłku - mówi Mokrzki.
źródło: handballzabrze.pl / SportSlaski.pl

Przeczytaj również