Zabójczy "trójkąt" Unii już zaczyna demolować przeciwników

28.07.2009
- Wiśniewska-Żelazko-Sznyrowska - ten trójkąt powinien być naszą najmocniejszą stroną - przewidywał Remigusz Trawiński, trener Unii Racibórz i się nie pomylił. Od pierwszego meczu zawodniczki demolują rywalki.
Do najlepszego duetu napastniczek w kraju - Wiśniewska-Sznyrowska - dołączyła trzecia znakomita snajperka, Anna Żelazko. Gdy na boisko wybiega najbardziej bramkostrzelny tercet, który nie bez przyczyny można porównać do barcelońskiego trio, należy spodziewać się, że przeciwnik nie ma zbyt wielu szans na zakończenie meczu z zerowym kontem straconych goli. Podczas sparingu ze Slavią Praga piłkarki po raz pierwszy wybiegły razem na boisko i walnie przyczyniły się do zwycięstwa z wyżej notowanym rywalem. Debiutującej Żelazko wystarczyło 18 minut, aby trafić do siatki. Niewiele więcej potrzebowała Sznyrowska.

Żelazko była także głównym motorem napędowym zespołu. - Takiego ogniwa nam brakowało - przyznaje trener. 26-latka nie gra wprawdzie w linii ataku, ale znacznie wzmocniła siłę rażenia Unii. - Ania czuje się równie swobodnie w pomocy. Potrafi świetnie rozegrać piłkę, a że jest usposobiona bardzo ofensywnie, to może wejść jako trzecia napastniczka - dodaje Trawiński, którego kusiło jednak wystawienie świeżo pozyskanej piłkarki w napadzie.

- Przeszło mi to przez głowę, ale stwierdziłem, że nie ma sensu. Wiśniewska ze Sznyrowska świetnie się rozumieją i szkoda je rozdzielać. Ania gra tuż za nimi, jako wysunięta pomocniczka, dobrze się wkomponowała i uważam, że nie ma co kombinować. Zresztą od początku miałem właśnie taką wizję - tłumaczy szkoleniowiec. Może jednak czasem warto namieszać, gdyż we wcześniejszym sparingu ze słowacką Żyliną napastniczki udowodniły, że osobno również sobie świetnie radzą.
autor: Mariusz Polak

Przeczytaj również