Wyjechały na mecz o 5 rano, koncentracji wystarczyło na kilka minut

11.10.2010
10 godzin podróży musiało się odbić na formie. Nie było to dobre rozwiązanie, ale cóż zrobić - powiedział Janusz Szymczyk. Szkoleniowiec szczypiornistek Ruchu musiał przełknąć porażkę w Elblągu.
"Niebieskie" rozpoczęły jeszcze nieźle. Ale z każdą kolejną minutą zaznaczała się przewaga rywalek. - Zawodniczki się pogubiły. Zrobiły kilka prostych błędów i rywalki odskoczyły, skutecznie nas kontrując. Zmieniałem ustawienie w obronie. Udało się kilka razy zatrzymać przeciwnika, ale cóż z tego, skoro nie wykorzystaliśmy pięciu sytuacji sam na sam oraz rzutu karnego - westchnął Szymczyk, który nie mógł skorzystać z usług zawieszonej Natalii Szyszkiewicz.

- Niestety, nie łatwo ją zastąpić - rozkłada ręce trener Ruchu.
źródło: SportSlaski.pl / SPORT

Przeczytaj również