Wybite zęby, szwy na głowie i złamania, czyli jak to Polacy z Rumunami grali

15.02.2014
Szczypiorniści Górnika Zabrze wracają na parkiety Challenge Cup. W 1/8 finału europejskich rozgrywek śląska drużyna zmierzy się z rumuńskim HC Odorhei. Zapowiada się twardy pojedynek...
Norbert Barczyk/Pressfocus
W poprzedniej rundzie zabrzanie z łatwością poradzili sobie z mistrzem Belgii - Initią Hasselt. W kolejnej fazie wydaje się, że zadanie będzie trudniejsze. Dobrze o tym wie m.n. Michał Kubisztal, który ma już doświadczenie w starciach z Rumunami.

- Losowanie mogło być gorsze, ale mogło być też lepiej. Kwidzyn pokazał dwa lata temu, że z Rumunami będzie bardzo ciężko. Przekonałem się o tym zresztą na własnej skórze, że z takimi drużynami nie można nastawiać się na spacerek.Mierzyłem się z ekipami z tego kraju trzy razy - dwa razy w Śląsku Wrocław i raz w Zagłębiu Lubin. To wcale nie są łatwe mecze - przestrzega Kubisztal.

- Tamtejsze zespoły grają niezwykle ostro, a nawet - jak na nasze warunki - brutalnie w obronie. W halach w Rumunii, gdzie nie ma telewizji i nikt tego nie widzi, dzieją się po prostu cuda. Pamiętam, że jak grałem tam ze Śląskiem, to skończyło się na kilku wybitych zębach, złamanym żebrze i czterech szwach na głowie. To, co tam się dzieje, to prawdziwa definicja słowa "walka" - opisuje zawodnik Górnika.

Dzisiejsze spotkanie rozpocznie się o 18:00. Rewanż w Rumunii zaplanowano na 23 lutego.
źródło: Sport na Śląsku

Przeczytaj również