Wisła Płock - Górnik 38-26. Nadzieje rozwiane w drugiej połowie
03.05.2014
Szczypiorniści z Zabrza zapowiadali przed meczem, że nie zamierzają odpuszczać półfinału i powalczą z wyżej notowanym rywalem o awans do finału mistrzostw Polski. Pierwsza połowa potwierdziła, że faktycznie Górnik nie jest jeszcze myślami w walce o brązowy medal.
Zabrzanie wyszli na prowadzenie już po kilku minutach gry. Po tym, jak Valentin Ghionea nie zdołał pokonać z rzutu karnego Mateusza Korneckiego, Górnik grał skutecznie w ataku, zdobył trzy bramki z rzędu i prowadził 6-3. Z biegiem czasu goście zaczęli jednak popełniać proste błędy w ofensywie, tracili piłkę, a w dodatku słabiej niż zwykle spisywała się obrona. Niezbyt wiele piłek odbijali bramkarze.
Efektem tego było czteropunktowe prowadzenie Wisły po pierwszej połowie. Jako że strata do rywala nie była zbyt duża, można było mieć nadzieję na nawiązanie walki po przerwie. W drugiej części gry podopieczni Patrika Liljestranda grali jednak jeszcze gorzej w ataku.
Górnik nie potrafił wykorzystać nawet takich dogodnych sytuacji, jak pojedynek sam na sam z bramkarzem (Bartłomiej Tomczak). Trzeba jednak przyznać, że w bramce wybornie spisywał się Marin Sego, na którego sposób znajdywał praktycznie tylko Mariusz Jurasik, najskuteczniejszy zawodnik zabrzan.
Mniej więcej na 10 minut przed końcem spotkania, gra zabrzan zupełnie się posypała. Do tego momentu gospodarze utrzymywali kilku bramkowe prowadzenie, później jednak zabrzanie wręcz stanęli i pozwolili wicemistrzowi Polski odjechać na aż 12-punktowe prowadzenie.
Drugi mecz rozpocznie się jutro o 20:00. Na trzecie spotkanie rywalizacja przeniesie się do Zabrza. "Trójkolorowi" podejmą "Nafciarzy" na własnym parkiecie w czwartek.
Zabrzanie wyszli na prowadzenie już po kilku minutach gry. Po tym, jak Valentin Ghionea nie zdołał pokonać z rzutu karnego Mateusza Korneckiego, Górnik grał skutecznie w ataku, zdobył trzy bramki z rzędu i prowadził 6-3. Z biegiem czasu goście zaczęli jednak popełniać proste błędy w ofensywie, tracili piłkę, a w dodatku słabiej niż zwykle spisywała się obrona. Niezbyt wiele piłek odbijali bramkarze.
Efektem tego było czteropunktowe prowadzenie Wisły po pierwszej połowie. Jako że strata do rywala nie była zbyt duża, można było mieć nadzieję na nawiązanie walki po przerwie. W drugiej części gry podopieczni Patrika Liljestranda grali jednak jeszcze gorzej w ataku.
Górnik nie potrafił wykorzystać nawet takich dogodnych sytuacji, jak pojedynek sam na sam z bramkarzem (Bartłomiej Tomczak). Trzeba jednak przyznać, że w bramce wybornie spisywał się Marin Sego, na którego sposób znajdywał praktycznie tylko Mariusz Jurasik, najskuteczniejszy zawodnik zabrzan.
Mniej więcej na 10 minut przed końcem spotkania, gra zabrzan zupełnie się posypała. Do tego momentu gospodarze utrzymywali kilku bramkowe prowadzenie, później jednak zabrzanie wręcz stanęli i pozwolili wicemistrzowi Polski odjechać na aż 12-punktowe prowadzenie.
Drugi mecz rozpocznie się jutro o 20:00. Na trzecie spotkanie rywalizacja przeniesie się do Zabrza. "Trójkolorowi" podejmą "Nafciarzy" na własnym parkiecie w czwartek.
Polecane
Piłka ręczna
Przeczytaj również
03.12.2014
03.12.2014
Silesia Cup z udziałem KPR Ruch
26.11.2014
26.11.2014
Monika Migała wśród wyróżnionych