Weteran zaporą nie do przejścia. Białorusin uratował zabrzan!

03.03.2013
NMC Powen Zabrze po wyrównanej pierwszej połowie jedynie remisował z zamykającym tabelę PGNiG Superligi Mężczyzn Czuwajem Przemyśl. Bohaterem zabrzańskiego zespołu został doświadczony Kazimierz Kotliński.
Spotkanie z Czuwajem Przemyśl nie było najlepszym w wykonaniu NMC Powen Zabrze. Nasza drużyna długimi fragmentami nie umiała poradzić sobie z agresywnie grającymi przemyślanami, a wynik od początku do końca pierwszej połowy cały czas był "na styku". Na przerwę obie ekipy schodziły przy stanie 19-19, ale z pewnością by tak nie było, gdyby nie doskonała zmiana, jaką dał doświadczony Kazimierz Kotliński.

38-letni bramkarz zabrzańskiego zespołu zmienił w pierwszych minutach gry kontuzjowanego Sebastiana Kickiego i spisał się na medal. Obronił rzut karny, a przy kolejnych tego typu sytuacjach skutecznie wyprowadzał szczypiornistów Czuwaja z równowagi.  - Nad zachowaniem przy rzutach karnych dużo pracujemy na treningach. Cieszę się, że udało mi się kilka piłek wybronić i pomóc drużynie. Jednego karnego musiałem przepuścić, bo piłka leciała w okolice głowy, a prowadziliśmy już wtedy wysoko i nie warto było ryzykować jakąś kontuzją - mówi rezerwowy bramkarz drużyny z Zabrza.

Broniący barw NMC Powen reprezentant Białorusi po meczu nie był jednak do końca zadowolony. - Chcieliśmy zagrać widowiskowo, a tak nie było. Próbowaliśmy co prawda utrudnić przeciwnikowi zdobywanie bramek, ale po naszych głupich błędach rzucali oni bramki z kontrataku. W głównej mierze przez to nie umieliśmy odskoczyć Przemyślowi w pierwszej połowie - analizuje Kotliński.

Zdecydowanie w wykonaniu zabrzan była druga odsłona spotkania, w której sukcesywnie powiększali oni swoje prowadzenie, ostatecznie triumfując 44-34. - Na szczęście udało nam się pozbierać do kupy. Chłopakom udało się kilka bramek rzucić, mnie z kolegami z obrony kilka piłek "wyciągnąć" i dzięki konsekwencji udało nam się to prowadzenie utrzymać i dowieźć do końca - cieszy się weteran śląskiego zespołu.

Sobotnie zwycięstwo dało NMC Powenowi awans na piąte miejsce w tabeli. Zabrzanie utrzymują kontakt ze ścisłą czołówką ligowej klasyfikacji, ale o walce o najwyższe cele póki co nie myślą. - O walce o czołówkę nie możemy myśleć. Musimy się skupić nad tym, co przed nami w najbliższym czasie. Jedziemy teraz na dwa wyjazdy, do Kielc i Głogowa. Vive tanio nam skóry nie sprzeda, a Chrobry po zmianie trenera też złapał wiatru w żagle. W obu meczach będziemy robić wszystko, by wygrać, a dopiero po rundzie zasadniczej będziemy się martwić co dalej - wskazuje pochodzący z Mińska zawodnik.
autor: Marcin Ziach

Przeczytaj również