Wenta: Trzeba docenić pracę wykonywaną w Zabrzu

08.12.2009
- Na hali ciągle wiszą zdjęcia upamiętniające sukcesy ówczesnej Pogoni. Ludzie na Górnym Śląsku z pewnością tęsknią za tymi czasami - twierdzi Bogdan Wenta, selekcjoner kadry i trener mistrza Polski.
Przed meczem z Vive Kielce w Zabrzu na punkty nie liczono. Chciano jednak wyjść z twarzą z tej rywalizacji, tym bardziej, że w hali rywala NMC Powen zagrał bardzo dobre zawody. Tym razem było już zdecydowanie gorzej, bo podopieczni Roberta Nowakowskiego przegrali różnicą aż szesnastu goli. Jednak słowa selekcjonera reprezentacji świadczą o tym, że beniaminek ekstraklasy podążą w dobrym kierunku, mimo ostatniego miejsca w tabeli. - To generalnie młody zespół, z kilkoma doświadczonymi zawodnikami. Widzę jednak, że chcą się bić i walczyć z najlepszymi. Oglądałem już ich potyczki z Wisłą Płock i muszę przyznać, że mi zaimponowali, bo momentami walczyli jak równy z równym - podkreśla Bogdan Wenta. - Myślę, że czasami grają nawet ponad swój stan posiadania - dodaje.

Co jest więc przyczyną słabych wyników zabrzan? - Brakuje im przede wszystkim szczęścia. Sporo spotkań przegrali różnicą jednej, czy też dwóch bramek. Kiedy nabiorą doświadczenia, to wyrównane końcówki będą potrafili rozstrzygać na swoją stronę - przewiduje trener Vive. - Z pewnością trzeba docenić pracę wykonywaną w Zabrzu przez Roberta Nowakowskiego. Myślę, że to wszystko idzie w dobrym kierunku. Pierwszy rok po awansie jest zawsze najtrudniejszy, więc jeśli uda im się utrzymać, to dalej będzie już tylko lepiej. O tym zadecydują mecze rozegrane wiosną - zaznacza Wenta.

Jak się okazuje obecny selekcjoner reprezentacji Polski w przeszłości, w czasach kariery zawodniczej, często spotykał się w kluczowych spotkaniach rozgrywek z zespołem z Zabrza, który rywalizował wówczas z jego Wybrzeżem Gdańsk. - Na hali ciągle wiszą zdjęcia upamiętniające sukcesy ówczesnej Pogoni. Ludzie na Górnym Śląsku z pewnością tęsknią za tymi czasami. Zresztą, gdy zobaczyłem halę wypełnioną po brzegi, to po raz kolejny otrzymałem znak, że warto się angażować w popularyzację tej dyscypliny - zakończył trener trzeciej drużyny na świecie, po czym wrócił do podpisywania kolejnych autografów.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również