W przypadku wpadki, wezmą przykład z Isinbajewej

03.09.2009
NMC Powen, to oprócz kilku doświadczonych zawodników, w większości utalentowana młodzież. Najbliższy sezon, dla wielu pierwszy w ekstraklasie, będzie prawdziwym testem ich umiejętności.
W Zabrzu nie ukrywają, że celem nadrzędnym jest utrzymanie. - Oczywiście dobrze byłoby zagrać w play-off, ale czy to nam się uda? Będzie niezwykle ciężko. Inna sprawa, że właśnie awans do czołowej "ósemki" jest najłatwiejszym sposobem na zapewnienie sobie miejsca w ekstraklasie na kolejny sezon - twierdzi Mariusz Kempys, rozgrywający NMC Powen. - Już ubiegły rok pokazał, że grając w fazie play-out trzeba mieć sporo szczęścia (z czterech drużyn, dwie spadają bezpośrednio, a jedna rozgrywa baraż - przyp. red.). Wydawało się, że wszystkie atuty są po stronie Miedzi, a tymczasem okazało się, że zmęczeni ciężkim sezonem legniczanie musieli uznać wyższość Śląska Wrocław - dodaje.

Zadanie przed NMC Powen tym trudniejsze, iż większość ich zawodników ekstraklasę mogła jedynie oglądać w telewizji. - Generalnie mamy młodą ekipę, ale są to zdolni ludzie i wierzę, że sobie poradzą. Najważniejsza będzie sfera mentalna i psychiczna - podkreśla Kempys, który do Zabrza został sprowadzony z myślą o tym, by m.in. wspomóc miejscową młodzież.

Beniaminek ekstraklasy pierwsze dwa spotkania na wyjeździe rozegra z krajowymi potentatami, czyli Wisłą Płock i Vive Kielce. O punkty w tych potyczkach będzie niezwykle ciężko, ale dla ekipy Roberta Nowakowskiego najważniejsze będzie to, by dobrze "wprowadzić" się w sezon, a młodzi szczypiorniści poznali smak walki na parkietach najwyższej klasy rozgrywkowej. - Oczywiście może się zdarzyć tak, że dostaniemy sromotne lanie. Najważniejsze jednak, by wyciągnąć z tego odpowiednie wnioski, bo walka będzie trwać dalej. Jelena Isinbajewa przeżyła ogromną tragedię, nie oddając żadnego dobrego skoku na Mistrzostwach Świata, a dwa tygodnie później pobiła kolejny rekord. Jeśli i nam podwinie się noga na początku, to musimy podążać dalej tą samą drogą co Rosjanka - mówi doświadczony rozgrywający.

Jednym z rywali zabrzan w walce o utrzymanie będzie były klub Kempysa, Piotrcovianin Piotrków Trybunalski, który w poprzednim sezonie zajął wysokie, 5. miejsce. - Mieliśmy tam świetną pakę, ale wszystko się rozleciało i każdy z nas postanowił pójść w swoją stronę. Wróciłem w rodzinne strony. I ponownie mogę poczuć to, za czym tęskniłem. W Zabrzu jest ekipa ze śląskim charakterem. I nie jest to pusty slogan. Mogłem się o tym przekonać grając w innym miejscu - zapewnia były król strzelców ekstraklasy.
autor: Tomasz Mucha

Przeczytaj również