W Chorzowie bardzo liczą na... "wygimnastykowanego głodomora"

04.02.2013
Jovana Jovović nie miała łatwego startu w Chorzowie. Początkowo Czarnogórka nie imponowała na parkietach i rzucała mało bramek. Teraz kibice nie wyobrażają sobie drużyny bez tej rozgrywającej.
Jovović po rozstaniu się z Bad Wildungen Vipers trenowała w Podgoricy, by stamtąd przenieść się do Slagelse w Danii. Z klubem jednak nie dogadała się i musiała dalej szukać nowego pracodawcy. Do Chorzowa trafiła już w trakcie rozgrywek. Przez to straciła m.in. igrzyska olimpijskie, na których jej koleżanki z reprezentacji zdobyły srebrne medale.

Powołanie dla Jovović, jeśli utrzyma obecną formę, to tylko kwestia czasu. Czarnogórka w końcu zaczęła grać na środku rozegrania. I od razu widać efekty! - Skoro nie ma takiej siły rzutu z drugiej linii, a gra obiema rękami, to trzeba to wykorzystać właśnie na środku - argumentuje szkoleniowiec, Zenon Łakomy.

- Wiem, że początkowo nie było jej łatwo, ale mnie nie interesuje co było kiedyś. Ważne jest to co tu i teraz. A w tej chwili gra bardzo dobre spotkania. Nie mniej musimy pamiętać, że to są południowcy i nigdy nie będą mieli tak stabilnej formy jak np. Duńczycy - przestrzega trener Ruchu. - Najważniejsze, że pomaga drużynie. Bierze na siebie odpowiedzialność, gdy koleżankom nie idzie. Bo o to właśnie chodzi. Jak czujesz się mocny, to szarp - dodaje.

A jak koleżankę z zespołu oceniają inne zawodniczki? - Zjada wszystko, co jest w zasięgu jej oczu - przyznają. Ale problemów ze zbędnymi kilogramami rozgrywająca nie ma. - Jest najbardziej wygimnastykowana z nas wszystkich Jak na treningu podczas rozciągania każda z nas ma zaproponować ćwiczenie, boimy się jak nadchodzi kolej Jovany. Wtedy możemy być pewne, że będziemy musiały nieźle się nagimnastykować - opisują Czarnogórkę.
źródło: SPORT

Przeczytaj również