Vive - Górnik 42-32. Mistrz osłabiony, ale i tak zdecydowanie lepszy

14.10.2014
Mimo że mistrz Polski do spotkania z Górnikiem Zabrze przystąpił osłabiony, to i tak wygrał bardzo wysoko. "Trójkolorowych" było stać na wyrównaną grę tylko przez 10 minut. Później dominowali kielczanie.
Sztab szkoleniowy gospodarzy nie mógł dzisiaj skorzystać z Tomasza Rosińskiego, Denisa Bunticia, Julena Aguinagalde'a i Urosza Zormana. Trener Patrik Liljestrand miał większy komfort, bo miał do dyspozycji wszystkich najważniejszych zawodników. Trzeba jednak pamiętać, że niedawno problemy zdrowotne miał Mariusz Jurasik, który grał mniej.

Zaczęło się dobrze dla zabrzan - solidna gra w obronie i skuteczny atak poskutkował dwubramkowym prowadzeniem. Mimo że spotkanie było bardzo wyrównane, to jednak kielczanie wyszli pierwszy raz na prowadzenie dopiero w 10. minucie, gdy Karol Bielecki wykorzystał rzut karny. Chwilę później "Trójkolorowi" wyrównali, ale też otrzymali - kontrowersyjną - dwuminutową karę, po której gra Górnika się posypała.

Podczas gry w przewadze mistrz Polski rzucił trzy bramki, nie tracąc przy tym ani jednej. To spowodowało reakcję Liljestranda - Szwed wziął czas i przeprowadził aż trzy zmiany. Na parkiecie pojawili się Jurasik, Jurij Gromyko i Paweł Niewrzawa. Wydawało się, że to był dobry ruch bowiem zabrzanie szybko doszli do rywala na jedną bramkę.

Górnik zaczął jednak pudłować w dogodnych sytuacjach, m.in. pojedynek sam na sam z bramkarzem przegrał Bartłomiej Tomczak, a Jurasik wykorzystał dopiero swój trzeci rzut. Śląski zespół źle też grał w przewagach, nie odrabiając w takich sytuacjach dystansu do kielczan, którzy raz za razem pokonywali Sebastiana Kickiego i Mateusza Korneckiego.

Zabrzanie mieli problem ze sforsowaniem defensywy gospodarzy, którzy spotkanie rozpoczęli w ustawieniu 5-1, by po czasie przejść na system 6-0 w obronie.  Z każdą kolejną minutą rosła nieporadność Górnika w ataku i przewaga Vive. Trener gości żonglował bramkarzami, ale żaden z nich nie był w stanie odbijać rzutów gospodarzy, którzy wygrali zasłużenie, łatwo i wysoko.
źródło: SportSlaski.pl

Przeczytaj również